Rabbi gdzie mieszkasz, William Williamson: Rozdziały 2 i 3.

Rozdział 2
„Dzieci nieposłusznstwa”— Ef. 2:2
Wszyscy jesteśmy z natury „dziećmi gniewu” i „dziećmi nieposłuszeńśtwa” z praktyki. Byłem pasjonatem czytania, lecz nieco niechętnym do nauki (studiowania??); z powodu swych naturalnych zdolności miałem pewne trudności w utrzymaniu się w mojej szkole. Niestety moje czytanie nie miało jakiegoś usystematowanego charakteru i pożerałem książki wszelkiego rodzaju. Zazwyczaj miałem dostawę ksiażek p”blood-curdlers” ????od szkolną ławką ???? Mieliśmy coś w rodzaju klubu czytelniczego, który gwarantował nam świeże dostawy co tydzień. Dyrektor Mr. John Williams bardzo pomógł uczniom, rozpoczynając działanie biblioteki szkolnej. Zacząłem czytać lepsze i bardziej pożyteczne książaki, między innymi „Drogę pielgrzyma.”
W tym czasie mój młody umysł starał się rozwiązac tajemnice stworzenia. Bóg, niebo, piekło, śmierć itp., i prawdopodobnie gdyby wtedy usłyszał zwiastowanie ewangelii, mógłbym uwierzyć. Na szkółce niedzielnej nauczyciel uczył nas, że jeśli będziemy dobrymi i ucziwymi chłopcami i będziemy kochać Pana, to w jakiś niewyjaśniony, niejasny sposób wszystko się dobrze skończy. Śpiewaliśmy:
Nie grzeszcie; nie mówcie źle;
Należycie do Jezusa, dzieci Pana.
Chrystus był dobry i łagodny – On był dobry i prawdziwy,
A Jego małe dzieci też muszą być święte.
W ten sposób zbawienie z uczynków była we wszystkim, co słyszeliśmy.
Do no sinful action; speak no angry word;
Ye belong to Jesus, children of the Lord.
Christ was kind and gentle-He was good and true,
And His little children must be holy too.
Thus salvation by works was in the warp and woof of all that we heard. Na nieszczęście dla mnie 1/ nie mogłem zrobić niczego, aby „nie grzeszyć;” nie byłem w stanie nie mówić „gniewnych słów” i, pomimo wszelkich wysiłków, byłem bardzo daleki do bycia „świętym, również.” Lecz nauczyłem się z katechizmu Shortera, dokładnie tego samego, czego uczy się mały wenezuelski chłopczyk z katolickiego katechizmu. Jakimż dziedzictwem dla dzieci Bożego ludu jest to, gdy są uczeni, iż zbawienia nie ma się przez „bycie dobrym” lecz przez wiare w Ewangelię!
Pamiętam dom w Toronto, w którym zarówno rodzice jak i zbawieniu nauczyciele ze szkółki niedzielnej uczyli chłopców, że urodzili się grzesznikami i muszą się narodzić na nowo. Któregoś dnia starszy chłopak został potrącony przez przejeżdżającą ciężarówkę. Został wezwany lekarz, który mądrze starał się odwrócić uwagę chłopca zadając mu pytania, podczas gdy sam zajmował się połamanymi kośćmi.

Bóg, jednak, znalazł drogę dojścia do mnie, pomimo tradycji i kleru. Któregoś dnia, gdy byłem dwunastoletnim chlopcem, w drodze do domu, matka powiedziała mi, że przyszedł telegram informujący o śmierci dziadka, mieszkającego jakieś dwanaście mil od nas. Rodzice pojechali na pogrzeb i pozwolili mi jechać z sobą. Gdy dotarliśmy do starego domostwa, był już niemal czas rozpoczęcia pogrzebu. Wszedłem do pokoju, w którym leżało w trumnie ciało; gdy matka nachyliłą się i pocałowałą czoło starego człowieka, ja wzdrygnąłem się, ponieważ nigdy wcześniej nie widziałem martwego człowieka. Oto leżało ciało, które tak dobrze znałem, szara broda, blada twarz, ręce skrzyżowane na piersi. Gdy matka przekonała mnie, bym dotknął jego rąk, poczułem, że są zimne i dziwne. Po raz pierwszy w moim życiu usłyszałem wewnętrzny głos mówiący: „Gdyby twoje ciało znalazło się w tej trumne, to gdzie byłaby twoja dusza?” Gdy zobaczyłem płaczące niewiasty chciałem uciec w jakiś róg i płakać.
Mój wujek prowadził nabożeństwo i mówił na podstawie 21 rozdziału Joba. Przebieg pogrzebu był taki, że trumnę z pokoju mieli wynieść wnukowie, a ponieważ byłem wysoki jak na swój wiek, byłem jednym z trzymających. Miałem straszliwie ściśnięte gardło. Myślałem, że puszczę, gdy z nową siłą wróciło pytanie ” Gdyby twoje ciało znalazło się w tej trumne, to gdzie byłaby twoja dusza?” Nie mogłem odpowiedzieć, ponieważ zostałem nauczony, że nikt nie może wiedzieć czy jest zbawiony i czy ma wieczne życiu tutaj i teraz. Wierzę, że to Bóg przemówił wtedy do mnie. Odczułem olbrzymią ulgę, gdy mężczyźnie przejęli ciężar ode mnie. Przeszliśmy na cmentarz, każda łopata ziemi spadająca na wieko trumny, była dla mnie kazaniem, bardziej uroczystym i praktycznym, niż cała teologia, której się dotąd nauczyłem.
Nic dziwnego, że diabeł stara się ukryć śmierć zieloną darnią i nowoczesnymi urządzeniami. Stary grób, czarna trumna, szpadle brudu, były zbyt wymownymi kaznodziejami Boga i wieczności, i trzeba się było ich pozbyć.
Wróciliśmy do domu i podano posiłek. Usiłowałem ukryć swe uczucia, lecz niemal zaduszony przełykałem jedzenie. Cała scena była zbyt realna, abym mógł zapomnieć, a pytanie zbyt adekwatne, aby je odepchnąć. Miałem nadzieje, że w drodze do domu zrobi mi się lepiej, lecz niestety nie, wrażenie pozostało. Nie miałem wiele do powiedzenia braciom i siostrom, chciałem być sam. Nie mogłem bardzo długo zasnąć i usiłowałem przerabiać umysłowe problemy z arytmetyką, aby odwrócić uwagę od straszliwego pytania. W końcu przyszła mi myśl, że dziadek miał osiemdziesiąt dwa lata, a ja mam tylo dwanaście, więc mam siedemdziesiąt lat życia przed sobą, a w tym czasie z pewnością będę mógł odpowiedzieć na pytanie.
Zmęczony i utrudzony zasnąłem uspokojony diabelskim zdaniem – „czasu jest dość.” Wrażenie stopniowo oddalało się, lecz w kilka lat później, jeśli mam być szczery, musiałem już tylko pamiętać tylko pytanie ” Gdyby twoje ciało znalazło się w tej trumne, to gdzie byłaby twoja dusza?” To wystarczało, aby mnie otrzeźwić.

Rozdział 3
„Deceived, and being deceived”—2 Tim. 3:13
Gdy miałem piętnaście lat (nauczyłem się już dość ) sądziłem, że nadaję się do kariery, którą chciałem podążać – być kapitanem morskim. Nigdy nie widziałem może, lecz z pasją robiłem łódki i silniczki. Królewski pociąg przejeżdżął dwa razy do roku przez nasze miasteczko, gdzie chodziłem do szkoły. Inni uczniowie wyszli oglądać Królową Wiktorię i jej żołnierzy; lecz ja szedłem oglądać maszynę. Któregoś razy, gdy miałem około dziesięciu lat, pociąg zatrzymał się. Maszynista otworzył swoją kabinę i byłe zdziwiony tym, że nie wylała się woda ze zbiornika, co pokazuje, jak niewiele wiedziałem wtedy o lokomotywach. Byłem lubiany przez znakomitego dyrektora, który mógł był mnie nauczyć znacznie więcej, gdybym był na tyle mądry, aby docenić jego wysiłki. Poradził moim rodzicom, aby mnie posłali do jednego z jego przyjaciół jako ucznia stolarza. Duchowny powiedział mojemu ojcu, aby zrobić ze mnie kleryka i że on podejmie się wszystkiego, co może, aby mi pomóc, lecz żadna z tych propozycji nie podobała mi się. Tak więc mój dobry wujek wziął mnie ??? to his manse??? w Stirlingshire, abym mógł mnie uczyć logarytmów, co lepiej dostoswało by mnie do morskiego życia. Lecz był zbyt łagodny dla mnie, a ponieważ miał bardzo dużą bibliotekę, po prostu utonąłem w jego książkach. Zazwyczaj zabierał mnie, gdy usługiwał w innych kościołach, dzięki czemu zapoznałem się nieco od kuchni usługiwaniem. W czasie, gdy byłem u niego na studiach, jeden z jego przyjaciół przyszedł pytająć: „Gorge, nie masz coś odpowiedniego dla mnie na niedzielę? Byłem bardzo zajęty tam-a-tam i nie miałem czasu niczego napisać.” Wuj powiedział mu, aby sobie zajrzał do jego kredensu z kazaniami i zobaczył, czy tam czegoś nie znajdzie. Gdy coś odpowiedniego zostało znalezione, powiedział: „Sądzę, że mogę wykorzystać to” i włożył to do kieszeni płaszcza. W niedzielę członkowie jego zgromadzenia często mawiali: „Czyż nie był nasz kaznodzieja dobry dziś?” – wszyscy nieświadomi, że spędził on tak wiele czasu na grze w wista lub lokalną odmianę hokeja, iż musiał głosić kazanie mojego wuja.
Dopuszczono mnie do ich dyskusji na temat autentyczności Słowa Bożego. Jeden z duchownych twierdził, że waleń nigdy nie połknął Jonasza, powiedział, że to była bajka starych babek i w ten sposób w moim plastycznym umyśle została po raz pierwszy zasiana przez tzw. „sługę” wątpliwość, co do boskiego natchnienia Biblii. Czasami również, odwiedzajac miasto, mogłem zauzważyć, że mój wujek był dobrze znany i lubiany przez innych duchownych. W prywatnych pokojach hoteli owi „czczcigodni” dżentelmeni, częstowali się drinkami. Mnie zazwyczaj podawano lemoniadę, ponieważ mój dobry wujek nie pozwalał na nic mocniejszego. Ci duchowni byli dobrymi, szanownym mężczyznami, zgodnie ze światowymi standardami, lecz było oczywiste, że głoszenie było dla nich profesją a nie pasją. Nie wierzyli poważnie w to, co głosili i dowcipkowali z większości świetych rzeczy. Wierzę, że później wujek zmienił swój punkt widzenia i przyjął ewageliczny sposób myślenia, ponieważ, gdy go odwiedziłem po piętnastu latach spędzonych w Wenezueli, powiedział mi, że jeśli chodzi o zbawienie duszy to całkowicie polega na krwi Pana Jezusa. Życzył mi, abymu głosił w kościele i był zawiedziony, gdy usłyszał, że nie będę. Któregoś dnia podróżny sprzedawca wezwał wuja. Widziałem, że byli starymi przyjaciółmi, wyszedłem do innego pokoju i czytałem w ciszy. Rozmawiali dobrą chwilę, po czym wujek powiedział mu, że jestem jego bratankiem (siostrzeńcem??) i chciałbym być kapitanem żeglugi morskiej; sądzili, że w pierwszej chwili byłoby to dla mnie bardzo ciężki życie. Podróżnik powiedział mu, że ma syna, który uczy się, aby być inżynierem okrętowym; że jest to stale wzrastająca wagą profesja w wielkich atlantyckich liniach, sądził, że wuj mógłby mnie wysłąć do takiej szkoły. Podsłuchałem to, choć oni nie wiedzieli, że jestem w sąsiednim pokoju. Zostałem wezwany i zapytany, czy nie chcę być inżynierem okrętowym. „A pojadę na morze.” Spytałem tak, jakbym nie wiedział jaka jest funkcja inżyniera okrętowego. Opowiedzieli mi to, co sami wiedzieli i byłem zachwycony tą perspektywą, pomimo że nigdy w życiu nie widziałem okrętowej maszyny. Gdy zobaczyłem pierwszą, to myślałem, że jest to rodzaj potężnej pompy, jak te umieszczane na ogromnych blokach podnośniku.
Lecz Pan czuwał nad tym wszystkim, a Jego wspaniałe drogi wprowadzały mnie do przyszłej służby, ponieważ wyszkolenie jakie odebrałem w warsztacie mechanicznym i stoczni, wart był dziesięciu kursów filozofii i pokrewnych nauk, jeśli chodzi o wykazanie, że dobroduszny katolik zarówno w swerze praktyki jak i zasady jest całkowicie inny niż jego „ojcowie.” Umiejętność budowania, konstrukcji i pracy jest ??? no mean ??? związana z misjonarstwem. Pamiętam jak silnik małej lokomotywy zepsuł się w Palma Sola, (Wenezuela) i pociąg został zatrzymany na jakiś czas. Poszedłem, pomagałem przy naprawieniu i słyszałem, jak posażerowie zauważyli „Ci ewangeliczni kaznodzieje, nie są tacy jak nasi ojcowie. Kto może sobie wyobrazić ojca, który mógłby naprawić lokomotywę?”
9 maja 1898 roku był dzień zapisany złotymi literami w moim życiorysie, ponieważ tego dnia wstąpiłem do stoczni Hall & Co., Berdeen, jako terminator inżyniera; i tam nauczyłem się tej pracy od A do Z. Byłem asystentem Anglika, raczej bardzo złego charakteru i wkrótce stałem się ekspertem w tryskaniu wodą z mydłem nie tylko na narzędzie skrawające, lecz również na Anglika. Następnie stopniowo awansowałem, aż zostałem asystentem przy „suface table,” gdzie wszystkie różnorodne części maszyn były oznaczane do wiercenia,

Jeśli pragniesz otrzymać bezpłatnie literaturę chrześcijańską albo masz pytania dotyczące treści Biblii, zachęcamy i zapraszamy abyś napisał do nas na adres:

RLCh – Rozpowszechnianie Literatury Chrześcijańskiej, ul. Fabryczna 18, 98-400 Wieruszów, woj. łódzkie

albo:

RLCh – Rozpowszechnianie Literatury Chrześcijańskiej, ul. Ostrowska 1, 63-520 Grabów nad Prosną, woj. wielkopolskie

http://chrzescijanin.googlepages.com/

http://chrzescijanie.info/

http://Chrystus.Jezus.pl/

http://nt.own.pl/

One response to “Rabbi gdzie mieszkasz, William Williamson: Rozdziały 2 i 3.

  1. rlch Styczeń 14, 2008 o 1:56 pm

    Jeśli pragniesz otrzymać bezpłatnie literaturę chrześcijańską albo masz pytania dotyczące treści Biblii, zachęcamy i zapraszamy abyś napisał do nas na adres:
    RLCh – Rozpowszechnianie Literatury Chrześcijańskiej, ul. Fabryczna 18, 98-400 Wieruszów, woj. łódzkie
    albo:
    RLCh – Rozpowszechnianie Literatury Chrześcijańskiej, ul. Ostrowska 1, 63-520 Grabów nad Prosną, woj. wielkopolskie

    http://chrzescijanin.googlepages.com/

    http://chrzescijanie.info/

    http://Chrystus.Jezus.pl/

    http://nt.own.pl/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: