ABC CRZEŚCIJANINA

ABC CRZEŚCIJANINA Stanowisko wierzących Czy cieszysz się ze swojego stanowiska w Chrystusie?   Zdobyć szczyt jakiejś góry za pomocą kolejki linowej nie jest żadną sztuką. Popatrz tylko do wnętrza kabiny. Siedzą tam i stoją ludzie, którzy wcale nie są alpinistami: siwiejący mieszczanie, starcy małe dzieci, ludzie mający trudności z chodzeniem i wielu innych wycieczkowiczów. Oprócz opłaty za przejazd niczego nie żąda się od podróżnych, jedynie trochę zaufania do urządzeń technicznych kolejki: niezawodności niezliczonej ilości dźwigarów, rolek pędnych, wytrzymałości liny stalowej,  równomierności biegu ciągnących silników. Wszyscy osiągną ten sam cel, kto przyszedł w codziennym obuwiu, przygarbiona babcia z wnuczką na rękach jak i ten, pod laską. Wszystkich przenika jednakowa świadomość:  teraz jesteśmy bardzo wysoko – wspaniała rzecz!    „Czy jesteście wyczerpani? W jaki sposób przeszliście przez te przepaście, jak pokonaliście te strome ściany skalne?” Widzimy zdziwienie na waszych twarzach: „Dziwaczne pytanie. To nie my, to kolejka nas tu przywiozła!” A teraz słyszymy okrzyki: „Jakie wspaniałe są góry, doliny, krajobrazy!” Nikt nie może jednak powiedzieć: „Ja tego dokonałem.”  My chrześcijanie, przeżyliśmy nieporównywalnie trudniejszą podróż. Nasze wyjściowe położenie było o wiele trudniejsze. Nie ma różnicy, wszyscy zgrzeszyli i nie dostaną się do chwały Bożej. Czekał nas Boży sąd, wieczne potępienie, śmierć wtóra (Rzym.3,9-18; 22-23; Tyt.3,3; Ef.2,1-3). Lecz Bóg o nas pomyślał. Umiłował nas bez naszej wiedzy; nie słowami, ale czynami. Bóg przygotował to, o czym nie pomyślało ludzkie serce.  Szczęście, które wzięło początek w naszym niepoprawnym sercu sięga aż do nieba, do tronu Bożego, do Jego serca. Bóg powziął postanowienie, żeby zbawić świat, a Jezus Chrystus, Jego Syn był gotowy, aby to zbawienie wykonać. On cierpiał za nas na krzyżu. Tam zostały na Niego włożone nasze grzechy, tam został On za nas uczyniony grzechem. On za nas był sądzony i cały Bóży gniew spadł na Niego. On za nas położył Swoje życie. On został pogrzebany, wstał z martwych dla naszego usprawiedliwienia.Jako zmartwychwstały człowiek został wywyższony i zasiadł po prawicy Majestatu Bożego.  W taki to sposób każdemu grzesznikowi zostało zaofiarowane na wieki ugruntowane zbawienie, które przygotowała dla niego Boża łaska. Grzesznik nie musi już nic do niego dokładać. „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę i to nie z was: Boży to dar, nie z uczynków, aby się kto nie chlubił” (Ef. 2,8). Jeżeli więc grzesznik złoży swoje zaufanie na świadectwie SLowa Bożego i przez wiarę przyjmie Boże zbawienie, wtedy jego udziałem staną się wszelkie owoce dzieła Chrystusa. Z głębiny swoich grzechów zostanie przeniesiony do Bożej wspaniałości, która przewyższa wszystko.  W tej sytuacji stanowisko wszystkich wierzących nie jest przed Bogiem zróżnicowane. Siłę swego zbawienia wszyscy znajdują „w górze.” Bóg „wzbudził nas i wraz z Nim posadził w okręgach  niebieskich w Chrystusie Jezusie” (Ef. 2,6).  Jakaż wspaniała perspektywa rozpościera się przed wierzącym! Niemożliwe jest, aby wyliczyć cudowne dziedzictwa, dzieła Pana i nasz w nich udział. Chciejmy krótko zwrócić uwagę na niektóre prawdy dotyczące naszego nowego stanowiska względem Boga.  „…przez posłuszeństwo jednego wielu dostąpi usprawiedliwienia” (Rzym. 5,19b). Bóg nie widzi nas ciągle jako grzeszników. Wyrażenie: „wszyscy jesteśmy biednymi grzesznikami”, które wielu wierzących odnosi do samych siebie, nie odpowiada rzeczywistości. Nie tylko , że otrzymaliśmy odpuszczenie grzechów, ale za wolą Bożą „jesteśmy uświęceni przez ofiarowanie ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze” (Hebr. 10,14).  Dlatego ufamy, „iż przez krew Jezusa mamy wstęp do świątyni Bożej, drogą nową i żywą” (Hebr. 10,19-20). Jeżeli wejdziemy do świątyni i przybliżymy się do tronu Bożego, to w jaki sposób będzie nas wtedy Bóg traktował? „Patrzcie, jaką miłość okazał nam Ojciec, że zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i nimi jesteśmy”; „umiłowani, teraz dziećmi Bożymi jesteśmy…” 1Jana 3,1-2). Jesteśmy narodzeni z Boga, posiadamy życie z Boga, jesteśmy przedmiotem nieustającej troski i miłości Ojcowskiej. A jednak są wierzący, którzy posiadając takie stanowisko w Chrystusie, nie cieszą się. Dlaczego? 1. Jedni uważają, że ich stanowisko w Chrystusie stanie się prawomocne wtedy, gdy jeszcze dołożą coś do niego od siebie, a ponieważ wiedzą, że ich wysiłek nie jest odpowiedni, nie mają ani pewności, ani radości zbawienia. 2. Drudzy uzależniają swoje stanowisko w Chrystusie od swego praktycznego zachowania. Jeśli uda im się zrobić „jakiś dobry uczynek”, jeśli przeżyją „dobry dzień”, wtedy się cieszą ze swego zbawienia. Jednak mają też oni tzw. „szare dnie”, wtedy wątpią w swoje usynowienie i we wszystko inne.  Nasze stanowisko zależy od doskonałego dzieła Pana Jezusa, a nasz aktualny stan nie może tutaj niczego zmienić. Powinien on jednak odpowiadać naszemu wysokiemu stanowisku, nie odwrotnie. Dlatego Bóg przyjął nas do „swojej szkoły” (Hebr. 12,5-11). Słowo Boże mówi: „Przez jedną ofiarę na zawsze uczynił doskonałymi tych (nasze stanowisko), którzy bywają uświęceni (nasz stan) Hebr. 10,14).3. Trzecią grupę stanowią ci, którym jest za ciężko, aby poznawać wszystkie swoje bogactwa w Chrystusie. Zajmują się właściwie tylko ziemskimi sprawami, ograbiając siebie w ten sposób z prawdziwej radości. Jak bardzo jest nam wszystkim potrzebne pouczenie z Listu do Kolosan 3,1: „A tak, jeśliście wzbudzeni z Chrystusem, tego co w górze szukajcie, gdzie siedzi Chrystus po prawicy Bożej”. UWOLNIENIE I CHODZENIE W DUCHU. 1. Jak mogę być uwolniony od mocy grzechu?  Ci, którzy niedługo kroczą na drodze wiary, przeżywają na niej wiele radości, ale też wiele pokus i chwil zwątpienia. Celem naszego rozważania jest przyjść z pomocą tym, którzy stoją na początku drogi naśladownictwa Jezusa Chrystusa i odpowiedzieć na powyższe pytanie szukając odpowiedzi w Słowie Bożym.-„Zrozumiałem, że za wolą Jezusa Chrystusa przebaczone zostały mi grzechy. Jak mogę być jednak uwolniony z mocy grzechu?”       „Jestem jeszcze gorszy niż przed swoim nawróceniem”Przed nawróceniem byłeś „umarły w grzechach” (Ef.2,1). Nie mogłeś wtedy właściwie rozpoznać co złe, a co dobre, byłeś „ciemnością” (Ef.5,8), byłeś daleki od życia, zgubiłeś wrażliwość i otępiałeś (Ef.4,18-19).  Obwcnie jest jednak inaczej. Przez wiarę w Pana Jezusa, Syna Bożego, powstało w tobie życie (Jan 5,24). Teraz dopiero wLaściwie poznałeś stan, w jakim żyłeś przed Bogiem. Być może zapytasz: „Jak mogę wydostać się z tej sytuacji?” Zostałeś oczyszczony krwią Jezusa ze swoich grzechów, lecz znowu pojawiają się nowe. Chcesz się wydostać z tego głębokiego dołu, ale nie potrafisz. Robisz co prawda krok do przodu, ale jednocześnie jeden do tyłu.Od momentu, gdy zacząłeś naśladować swojego Zbawiciela i starasz się być Mu podobny – wydaje ci się, że grzech zaczął w tobie dopiero odżywać (Rzym.7,9). Czynisz to, czego nienawidzisz (w.15) i dostrzegasz w swoich członkach zakon grzechu (w.25). Twoje wołanie: „Nędzny ja człowiek, któż mnie wybawi z tego ciała śmierci!” (w.24) wcale mnie nie zdziwiło.       „Stary człowiek jest niepoprawny”Twoja walka była potrzena. Wszyscy musimy zrozumieć, że „stary człowiek”, stara natura jast całkowicie zepsuta. Dlatego powinniśmy pozbyć się wszelkiego zaufania do własnych sił. Wszyscy jesteśmy nieużyteczni z natury (Rzym.3,12) tak, jak przedmioty ze śmietnika. Rozbitego dzbanu już nikt nie potrzebuje, a postrzępionego parasola nie będzie łatać. Bóg w żadnym wypadku nie oczekuje od nas prób poprawy, wielekrotnie wyciągał nas z nędznego położenia, w którym żeśmy się znajdowali.        On uwolnił nas przez Jezusa Chrystusa od „starego                 człowieka”Nie tylko z powodu naszych grzechów Chrystus poszedł na krzyż.On nie tylko cierpiał z powodu popełnionych przez nas grzechów, ale też z powodu tego, jacy jesteśmy. Jeżeli spojrzysz na krzyż, to możesz powiedzieć: w osobie mego Zastępcy znalazłem koniec wszystkiego tego, co należy do mojego „starego człowieka”. Możesz całkowicie oprzeć się na wypowiedzi Słowa Bożego: „Wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z Nim ukrzyżowany, aby grzeszneciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi” (Rzym.6,6).„Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z Nim przez chrzest w śmierć” (Rzym.6,4). Jakież to uwolnienie!Wielkie dzieło zbawienia staje się dla ciebie prawomocne wtedy, gdy uwierzysz, że Pan Jezus także dla ciebie je dokonał.Dziękuję Bogu przez Jezusa Chrystusa za to wybawienie!            Bóg podarował ci nową naturę         Narodziłeś się na nowo. Stało się to na wskutek twojego posłuszeństwa wobec Boga i przez działalność Ducha Świętego, a więc „wody i ducha” (Jan 3,5). Tak więc posiadasz nową naturę. Chrystus stał się twoim życiem, ale równocześnie wzorem, na podstawie którego chcesz dalej prowadzić swoje życie.             Duch Święty przejął kierownictwo w twoim życiuDuch Święty osobiście w tobie mieszka (Rzym.8,9 oraz 1 Kor.6,19).  On przejął kierownictwo twego nowego życia, którego treścią, celem i sensem jest Jezus (Rzym.8,14). W dzień, w nocy, podczas pracy i w wolnym czasie, między ludźmi i w chwilach ciszy On chce tobą kierować. Jego celem jest zwiększyć i umocnić twoje przywiązanie do Ojca i Jego Syna, Jezusa Chrystusa.             Rząd opozycyjnySłowo Boże zwraca nam uwagę na „ciało”, które jest w nas. Nie możesz jednak myśleć o jakiejś części twego  fizycznego ciała, lecz o pewnego rodzaju „opozycji”, która w tobie drzemie. Rejestr ministra tego nędznego rządu możesz znaleźć w Gal.5,19-21: zazdrość, spór, gniew i wiele innych. Ten rząd również chce panować nad twoim duchem, ogarnąć twoją duszę, a ciało uczynić uległym sługą. Jeżeli ten cel osiągnie, wtedy jedyną „produkcją” twego życia będzie grzech.  Tego, że istnieje w tobie ciało nie trzeba ci uświadamiać. To zjawisko nie jest grzechem samo w sobie, ale zepsute „ciało” nie powinno tobą rządzić.Jedyną właściwą metodą na to, aby skutecznie przeciwstawić się niszczącej działalności złego kierownictwa jest zastosować się do rady Bożej: „Według Ducha postępujcie, nie pobłażając żądzy cielesnej” (Gal.5,16).  2. Chodzenie w Duchu.  „Według Ducha postępujcie, a nie będziecie pobłażali żądzy cielesnej” (Gal.5,16).Co jest istotą działania Ducha Świętego, który w nas mieszka?  Nie jest dla nas trudnością, żeby zrozumieć, że Duch Św., który mieszka w nas jako Osoba jest Bożą pełnością. Jest to Duch Boży i dlatego posiada wszystkie cechy charakteryzujące Boga. On jest Duchem Żywota (Rzym.8,2), Duchem Prawdy (Jan 15,26; 1Jan,5,6) i Mądrości (Ef.1,17). Jego istocie odpowiadają też owoce, które On powoduje w naszym życiu: miłość, wierność, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, łagodność, wstrzemiężliwość(Gal.5,22).„Ciało, które jest we mnie, jak długo będę na ziemi, sprzeciwia się Duchowi” i jego charakter się nie zmieni.  Również i te fakty nie nastręczają nam żadnych trudności. Za długo i za bardzo wzdychaliśmy będąc pod naciskiem naszej starej natury, abyśmy teraz się dziwili, że „ciało” w Słowie Bożym zostało całkowicie osądzone. Uczynki, które wypływają z ciała są całkowicie negatywne i nie do przyjęcia, a są to: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta, bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo, zabójstwo, pijaństwo, obżarstwo itp (Gal.20,21).Moje „ja” może chodzić albo według „Ducha”, albo według „ciała” – powiesz może, że nie jesteś w stanie tego zrozumieć. Czy jest jakieś miejsce, na którym mógłbym spokojnie żyć i uniknąć wpływu tych dwóch niepojednanych ze sobą przeciwników chcących mną kierować? Odpowiedź jest jedna: można być wykonawcą woli Bożej lub wykonawcą swojej woli. Między posłuszeństwem a nieposłuszeństwem nie ma trzeciej możliwości. Mogę na przykład przynieść Bogu ofiarę całopalną lub ofiarę pojednania tak, jak Saul. Jeżeli nie jest to jednak zgodne ze Słowem Bożym – to mamy do czynienia z grzechem nieposłuszeństwa lub samowoli (1Sam.13,19).Mogę także „siedzieć” między dwoma owczarniami tak, jak Ruben i „słuchać fujarek przy trzodach” w mniemaniu, że to nic złego. Ale jeśli wiem, że wróg jest w kraju i wielu mężów wiedzie do śmierci wiecznej, to moja bezczynność jest karygodnym nieposłuszeństwem (Sędz.5,16).  Ale w końcu mógłbym chyba pójść i „pogrzebać ojca swego” – jeżeli jednak obowiązki w stosunku do naszych bliskich są przeszkodą w naśladowaniu Pana Jezusa i nie są częścią składową tego naśladownictwa, to życzliwie wykonywana miłość nie wypływa z ducha lecz z ciała (Mat.8,21-22).   Nie, nie ma w moim życiu wspólnego miejsca na działalność ducha i pracę ciała – jeżeli jednak szukam takiego miejsca, to moje życie nie znalazło całkowitego oparcia w Panu.  Ty wiesz, jak funkcjonuje samochód. Jedzie on do przodu lub do tyłu, innej możliwości nie ma. Apostoł Paweł chodził w wielkiej wierności – w Duchu. Dlatego został powołany w Chrystusie (Fil.3). Natomiast Demas, który był przez długi czas z Pawłem będąc jego współpracownikiem, nie tylko zatrzymał się w miejscu, ale nawet zawrócił (2Tym.4,10).  „Jakże my, którzy grzechowi umarliśmy, jeszcze w nim żyć mamy?” – pyta apostoł (Rzym.6,2). Tylko Duch Święty może wpłynąć na postanowienie mojego serca i prowadzić moje życie.  Jak mogę rozróżnić, co pochodzi „z Ducha”, a co „z ciała”?Nie jest to takie proste. Jajko kukułki jest bardzo podobne do jajka pliszki i niewyćwiczone oko ma wiele trudności z ich rozróżnieniem. Tak też trudno jest temu, który niedługi czas kroczy po drodze wiary rozróżnić to, co jest „z ducha” od tego, co jest „z ciała”, szczególnie jeśli jakaś rzecz znajduje się jeszcze w zarodku i nie widać jej końcowych skutków. Jeśli zdolność rozróżniania tych rzeczy jest w dużym stopniu sprawą doświadczenia we wierze, to ważniejszą rzeczą jest mieć „nierozdwojone serce” i „właściwe spojrzenie” tak, jak u  uzdrowionego przez Jezusa ślepca (Jan 9). Nawet dojrzały wierzący, który nie jest dostatecznie czujny, może być zawstydzony przez dziecko we wierze, które obydwie te cechy posiada.  Słowo Boże mówi: „Gdyż Pan wodzi oczyma swymi po całej ziemi, aby wzmacniać tych, którzy szczerym sercem są przy Nim” (2 Kron.16,9), oraz: „Światłem ciała jest oko twoje. Jeśli oko twoje jest zdrowe, całe ciało jest jasne, a jeśli jest chore, to i ciało twoje jest ciemne ” (Łuk.11,34-36). Bóg dał Abrahamowi prostą wskazówkę: „Chodź przed moim obliczem, a bądź doskonały” (1 Moj.17,1). Pomóżmy sobie prostym pytaniem: czy coś, co chcemy uczynić (cokolwiek by to nie było), zbliży nas do Niego, czy też oddali? Czy jest mi to potrzebne w mojej służbie dla Pana?O co się troszczę? Sieję „dla Ducha”, albo „dla ciała”? (Rzym.13,14; Gal.6,8).  Dla niektórych, a szczególnie dla młodych wierzących jest bardzo wielkim wysiłkiem przezwyciężyć pragnienia ciała i powiedzieć „nie” światu i grzechowi. Ale pytanie nasze brzmi: siejesz „dla Ducha” czy „dla ciała”? Zarówno dobro jak i zło potrzbują przygotowania i dlatego musimy uważać na to, co przygotowujemy. Możemy siać kąkol zamiast kwiatów. Złe sadzonki nie przynoszą nic dobrego, nadają się tylko na śmietnik.   Słowo Boże jest dobrym nasieniem (Łuk.8,11). Jest ono wsiewane do mojego serca przez gorliwe czytanie i modlitwę. Czy rozmyślam o Słowie Bożym tak, jak psalmista? (Ps.119,14) . Czy żyję według Mat.4,4 ? Czy Słowo Boże we mnie mieszka? (Kol.3,16)Czy jestem wykonawcą Słowa albo zapominającym słuchaczem? (Jak.1,21-25). Świat zbyt łatwo wkracza do rodzin dzieci Bożych. Wiele niepotrzebnych rzeczy nie przynosi żadnego pożytku, lecz jedynie czyni spustoszenie! Te pragnienia, które zakiełkują, staną się niedostrzegalnie silne i władcze. Jeśli moje serce pożąda rzeczy świeckich, jakże trudno jest zwyciężyć świat!  Jak doszło do upadku Dawida?Pewnego wieczoru leżał bezczynnie na swoim łożu. Joab, wszyscy słudzy Dawida i cały Izrael walczyli ciężko z wrogiem; król jednak leżał bezczynny w cieniu. Czy można się dziwić, że w jego sercu powstały złe zamiary, które szybko doprowadziły do strasznego grzechu?W żadnym momencie „ciało” nie może czuć się lepiej, jak w czasie próżnowania (Przyp.6,10-11; 1Tym.5,13).Dlatego wierzący, który znajduje się może na wyspie Krecie (Tyt.1,12) powinien „celować” w dobrych uczynkach” (Tyt.3,8).  Przypomnijmy to ważne napomnienie i bądźmy „gorliwi w dobrych uczynkach”, które Bóg dla każdego wcześniej przygotował (Ef.2,10).  3. Od pierwszego dnia    W życiu człowieka są takie rzeczy, które musi czynić od momentu swojego narodzenia, by mógł się prawidłowo rozwijać i wzrastać. Natychmiast po opuszczeniu łona matki musi oddyczać, musi ciągle na nowo przyjmować pokarm i trawić go, musi spać, budzić się itd., a każda dłuższa przerwa w opiece może być dla niego niebezpieczna.  Bardzo podobnie jest u nowego człowieka, który przez nowozrodzenie rozpoczyna życie poddane pewnym życiowym uwarunkowaniom.Lekceważąc te zależności, naraża się pomyślność duchowego wzrostu. Chrześcijanin taki pozbawiony jest pokoju i radości, i  jest w niebezpieczeństwie, że uwikła się w rzeczy tego świata. Byłoy to dla niego wielką szkodą.   Za pomocą kilku przykładów z Biblii chcemy wykazać, czym cechuje się nowe życie chrześcijanina, począwszy już od pierwszego dnia jego nawrócenia.   Od pierwszego dnia                                                                                                                                 W życiu człowieka są takie czynności, które musi nieustannie wykonywać, począwszy od momentu swojego narodzenia, by mógł się prawidłowo rozwijać i wzrastać.  Natychmiast po opuszczeniu łona matki musi oddychać, musi ciągle na nowo przyjmować pokarm i trawić go, musi spać i budzić się, itd.Chociaż to wszystko czyni, to jednak bez względu na to, nie można pozbawić go matczynej opieki, gdyż groziłoby to na pewno jakimś niebezpieczeństwem. Każda przerwa w opiece może być niebezpieczna dla maleństwa, a w najlepszym wypadku, może zahamować jego rozwój.  Tak samo jest w przypadku każdego, który przez nowozrodzenie rozpoczyna życie poddane pewnym życiowym uwarunkowaniom.Lekceważąc te uwarunkowania, naraża pomyślność duchowego wzrostu. Chrześcijanin taki pozbawiony jest pokoju i radości i znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie, że uwikła się znowu w sprawy tego świata. Taka sytuacja byłaby dla niego wielką szkodą.Za pomocą kilku przykładów z Biblii czcemy wykazać, czym cechuje się nowe życie chrześcijanina, począwszy od pierwszego dnia jego nawrócenia.                 Radość w Panu „Radując się jechał dalej swoją drogą” (Dz.Ap.8,39).                                       Na pustynnej drodze prowadzącej do Gazy, kamerdyner królowej etiopskiej znalazł to, czego szukał – Ewangelię, dobrą nowinę o Jezusie (w.35). Przyniósł mu ją sam Pan, a on, słysząc ją, przyjął ją we wierze do swego serca.„Możnowładca Kandaki” był w rodzinie Bożej nowozrodzonym niemowlątkiem.           ....        Modlitwa  W widoczny sposób zostało przedstawione, że nowozrodzony człowiek od pierwszego dnia nowego życia wydaje z siebie wyraźne jego odznaki. Jeśli jego duchowy rozwój nie jest hamowany, zaczyna radować się w Panu i wykorzystuje każdą okazję, aby zasiadać u stóp Jezusowych i przysłuchiwać się Jego Słowu.Znamienne jest również to, że utrzymuje on intymną społeczność z Bogiem Ojcem i Synem. Jaśniej zobaczymy to na przykładzie „Oto właśnie się modli” (Dz.9,11).Trzy dni temu Saul przeżył swoje nawrócenie. Czy było ono prawdziwe? Ananiasz, który miał włożyć na niego ręce, był pełen wątpliwości. Czy to możliwe, żeby tak wielki prześladowca Kościoła stał się chrześcijaninem? Tak, bo sam Pan potwierdza tan fakt słowami: „Oto właśnie się modli”.  Czyżby to, że się modlił, było w życiu Saula czymś nowym, czymś, czego dotychczas nie czynił? Jako gorliwy faryzeusz odprawił do tego czasu zapewne już wiele modlitw… Z pewnością! Czy nie były to jednak modlitwy, w których sam siebie usprawiedliwiał? Jak daleko wznoszą się takie modlitwy, możemy oglądać na jaskrawym przykładzie z Łuk.18,9-14.Ów faryzeusz zachowywał się jak paw,który rozkłada ogon, aby przed oczami widzów zaprezentować przepych swoich piór. Mąż ten lubował się w wyliczaniu swoich cnót i swoich uczynków wg zakonu. Miał dobry zamiar „aby się modlić”, ale nie stanął przed Bogiem jako „modlący się”(proszący), lecz jako sprawozdawca w zakresie swoich własnych osiągnięć dokonanych własną mocą. Lecz między dotychczasowym Saulem a Saulem, który teraz modlił się w Damaszku, była zasadnicza różnica. W drodze do tego miasta przeżył on całkowite załamanie, w świetle Jezusa Chrystusa uwielionego Pana, z jego oczu została zdjęta zasłona i nagle poznał, że całe jego dotychczasowe życie było grzeszne i złe.   Gruntownie i bez żadnych zastrzeżeń osądzał swoje dotychczasowe motywy działania i życiowe cele. Zobaczył je teraz jako całkowicie nie do przyjęcia do tego stopnia, że przez trzy dni nie był w stanie nic jeść ani pić (wiersz 9). W przekonaniu, że służy Bogu, prześladował Jezusa, Syna Bożego, wOwczas gdy dyszał groźbą i chęcią mordu przeciwko uczniom Pańskim. Jakże mógł zapomnieć o tym okresie swojego życia? Ciągle na nowo o tym mówił i pisał.(Zobacz Dz.Ap.22,1-10;26,9-15;1 Kor.15,9; Gal.1,13;1,23, Ef.3,8;Filip.3,6;1 Tymot.1,13)Saul, ze swoją własną sprawiedliwością, z wiarą we własną siłę i mądrość, ze swoją religijną zakonną gorliwością dla Boga został złamany i stał się Pawłem (tzn. „Mały” „Drobny”).                  Od tej chwili żył życiem zupełnie innego rodzaju. Tego, co zostało złamane, nigdy już nie próbował na nowo odudowywać (Gal.2,18).Tak, jak dotychczas, własna, silna i energiczna osobowoSC była punktem wyjścia wszystkich jego myśli i poczynań, gdyż odtąd Chrystus stał się jedynym źródłem i treścią jego życia.Swoje nowe życie opisuje on następująco:”Z Chrystusem jestem ukrzyżowany, żyję więc już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus” (Gal.2,20).                                              Co więc z tego wynika? To, że we wszystkim stał się zależny od Pana i od Jego łaski. W jedzeniu, piciu i spaniu, w małych sprawach jak i również w służbie Słowa pojedynczym ludziom i w Zgromadzeniu, do którego Pan go powołał. Nowy człowiek zdany jest zarówno w małym jak w wielkim jedynie na łaskę Pana.Lecz w jaki spsób Pawłowi ta łaska przypadła w udziale?”Oto właśnie się modli”.Modlitwa stała się dla jego duszy tak niezbędna, jak dla ciała oddychanie.Modlitwa często nazywana jest oddychaniem duszy.Paweł miał wolny przystęp do tronu łaski, ay dostąpić miłosierdzia(Her.4,16) dla sieie samego i dla wielu ludzi,których nosił na sercu.        Prosił on za zgromadzeniami i za całym Dziełem Pana na ziemi.Warto więc żyć według wskazówek z jego listów dotyczących jego nieustannego ocowania z Bogiem w modlitwach. Napomnienia dla wszystkich wierzących:”w modlitwach wytrwali”(Rzym.12,12),”Bez przestnku się módlcie”(1Tes.5,17),”W modlitwie bądźcie wytrwali i czujni z dziękczynieniem”(Kol.4,2) wypływają z jego własnych codziennych błogich doświadczeń.O nim samym zawsze można było powiedzieć:”Oto właśnie się modli”.Żaden z nas nie ma takiej przeszłości, jaką miał Paweł. My nie byliśmy gorliwymi w zakonie na śmierć i życie, ale i my byliśmy najpierw w „ciele” i nie mogliśmy podoać się Bogu(Rzym.8,8-9).W tym stanie nie modliliśmy się w sposób prawidłowy, ponieważ w cielesnej naturze leży duma i pycha. Mimo, że przybierają pozór pobożności nie poddają się one zależności Bożej. Człowiek o „cielesnym ” usposobieniu nie przystępuje do tronu łaski z prośbą i błaganiem.Z tego powodu również my, jako naturalni ludzie musimy załamać się przed Bogiem, nawrócić się do Niego i narodzić się na nowo z wody i z Ducha.Powinniśmy być zawsze wdzięczni Bogu za to, że w Chrystusie Jezusie posiedliśmy wszystkie źródła łaski i błogasławieństw Bożych. Zechciejmy przyjrzeć się samym soie:Czy w modlitwie jesteśmy podobni do Pawła?Jak często Pan może wyrazić się o nas słowami „Oto właśnie się modli”. Jaki jest powód, że modlimy się zbyt rzadko? Ach z pewnością w tym, że jesteśmy pod wpływem tego świata! Dajemy przystEp pożądliwemu, spolegającemu na własnych siłach, zaufaniu w siebie, i zamiast Chrystusowi dajemy miejsce w naszych sercach pysznemu ciału.Nasz duch i serce nie są więc jeszcze rzeczywiście złamane i skruszone(Ps.51,17; Izaj.57,15; 66,2). Jeśli w modlitwie jesteSmy ociężali i modlimy się ogólnie, to jest to sygnał alarmowy, że nasz stan wewnętrzny jest zły, nie chodźmy w tym stanie dalej, ale w prawidłowy sposób pokutujmy.Jak dobrze, że Bóg w swojej nieskończonej ojcowskiej miłości, nad każdym z należącym do Jego „synów” ma otwarte oczy(Hebr.12,4-11).Powinniśmy w naszym życiu kroczyć w Jego Świętości, gdyż dopiero wówczas On na naszych drogach znajduje słodki owoc sprawiedliwości. Wtedy będziemy chętnie i pilnie szukać Jego Oblicza. Serce Ojca zabiega o to, by pielęgnować społeczność z nami. Jest wielką radością dla Niego, jeśli może powiedzieć o tobie i   o mnie:”Oto właśnie się modli”.                 Czynić wolę Bożą. Doszliśmy wreszcie do tego, aby określić co dla życia chrześcijanina,począwszy od pierwszego dnia jego nawrócenia jest bardzo ważne, a co zwykle jest tak trudno przez nas pojmowane. Życie chrześcijanina jest pielgrzymowanie według woli Bożej. Czytając to być może powiesz:”Przecież każdy o tym dobrze o tym wie”. Musisz przyznać, miły przyjacielu, że o tej prawdzie mamy tylko tyle zrozumienia na ile urzeczywistniamy ją w naszym życiu. Byliśmy „Synami oprornymi”. Najpierw zechciejmy zastanowić się jakie było nasze życie przed nawróceniem.W Efezjan 2,1-3 mamy opis tak zrozumiały, że lepszego nie trzeba”…I wy umarliście przez upadki i grzechy wasze, w których niegdyś chodziliście według modły tego świata, naśladując władcę, który rządzi w powietrzu, ducha, który teraz działa w synach opornych. Wśród nich i my wszyscy żyliśmy niegdyś w pożądliwościach ciała i zmysłów i byliśmy z natury dziećmi gniewu, jak i inni”.„Synowie oporni”- ten tytuł obejmuje wszystkich ludzi, którzy nie są jeszcze w „Chrystusie” i tym samym nie są „nowym stworzeniem”(2Kor.5,17). „Synami opornymi” są nie tylko mordercy, złodzieje i zbrodniarze, którzy wykraczają przeciwko prawom ludzkim, lecz w ogóle wszyscy, w których życiu nie ma podporządkowania się woli Bożej. Wielu z nich wygląda w ludzkich oczach na statecznych, a nawet czcigodnych ludzi, którzy ordynarne zło moralne, zuchwale panoszące się na świecie, umieją osądzić. Sumiennie wypełniają swoje obowiązki w rodzinie i w pracy, zawsze skorzy do pomocy, uprzejmi i dający się polubić, starają się również, aby nie splamić się żadną niesprawiedliwością… Ale rozważmy jeszcze raz z bliska w świetle Bożym na postawie przytoczonych miejsc biblijnych określenie „synowie oporni”.1.Oni chodzą „według modły tego świata”. To jest ich kodeks obyczajowy i sznur kierunkowy, według którego żyją. „Świat jest królestwem, w którym księciem jest szatan (Jan 14,30 itd.) A więc i jego zasady wywodzą się od zła i nie mają nic wspólnego z Bogiem.2.Dlatego napisane jest, że ono naśladują Władcę, który rządzi na powietrzu, który rządzi światem. Tym władcą jest szatan, ponieważ jest on włściwym ustawodawcą światowych zasad. Swoimi zgubnymi i szkodliwymi wpływami osacza ludzi z każdej strony. Jest on duchem, którego moc skutecznie działa w tych, którzy są Bogu nieposłuszni. Zachodzi więc między nimi, a szatanem pewnego rodzaju społeczność.3.Żyją oni w pożądliwościach swego ciała. Ciało, ta wroga Bogu zepsuta natura, którą ma człowiek od samego urodzenia. Ciało jest przyczyną, że człowiek jest „synem opornym” i przez nie diabeł skutecznie w nim działa. Z tej zepsutej natury pochodzą pożądliwości i złe zamiary.Jeśli się zdarzy, że złe zamiary zostaną w duszy podsycone zamiast osądzone, wtedy powstaje cielesna wola, namiętna i zmysłowa, lub „wola intelektu”, intelektualna część zepsutej natury. Oba te rodzaje manifestacji woli są przeciwne Bogu.Tak oto wyglądała historia naszego pierwszego życia. Zostaliśmy zrodzeni w stanowisku „synów opornych” i jako tacy żyliśmy. Im dłużej żyliśmy jako „synowie oporni”, tym wyraźniej widoczna była nasza własna wola, która dla Boga jest obrzydliwością(1Sam.15.23).Było to dla nas zupełnie zrozumiałe, że możemy czynić to, na co mamy ochotę. Teraz staliśmy się „dziećmi posłusznymi”(1Piotra 1,14). Czy stało się to przez wychowanie? O nie, wiemy dobrze, że w przypadku niezbędne było potężne dzieło Boże. Niedawno uświadomiliśmy sobie, że istotną cechą zepsutej ludzkiej natury jest wrogość do Boga i ona nie podaje zakonowi Bożemu(Rzym.8,7).Uwolnieni zostaliśmy tylko i wyłącznie przez Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. On sam w naszym zastępstwie poszedł na krzyż, na Boży sąd, na śmierć i w grób.Ciało, jako źródło nieposłuszeństwa nie nadawało się do poprawy, musiało zostać unicestwione przez naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.Każdy ma tę świadomość, że wrósł ze swoim Panem w podobieństwo Jego śmierci, że stary człowiek został razem z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, aby już więcej nie służyło grzechowi(Rzym.6,5-6). Dlatego też wybawieni począwszy od pierwszego dnia mogą we wierze mieć mocne przekonanie;”A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami”(Gal.5,24).Jest to jedyna bolesna strona w całym tym cudownym dziele, które za nas zostało wykonane. Wierzący jest nowozrodzony, jest nowym stworzeniem (posiada nową naturę) przez wiarę w Pana Jezusa, ma życie wieczne, które cechuje się posłuszeństwem, jako zmartwychwstały z Chrystusem chodzi w „nowości życia”, przyoblekł się w nowego człowieka, który jest stworzony przez Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy. Mocą tego życia jest Duch Święty, który w nim mieszka i pod którego jest wpływami(Jan 3,3-7; 2 Kor.5,17; Jan 3,36; Rzym.6,4; Efez.4,24; Rzym.8,9).W wielu miejscach Słowo zaświadcza, że chodzenie w ustawicznym posłuszeństwie w stosunku do Boga jest normalnym stanem wierzącego.W tym miejscu możemy przytoczyć tylko niektóre z tych cytatów.Piotr mówi o wierzących: Wy jesteście wyrani „Według z góry powziętego postanowienia Boga Ojca, poświęceni przez Ducha ku posłuszeństwu i przez pokropienie krwią Jezusa Chrystusa”.Nazywa on ich „dziećmi posłusznymi” i przedstawia jako zrozumiałe samo przez się, że ich życiem nie powinny władać uprzednie pożądliwości sprzed ich nawrócenia. Jesteśmy tutaj, aby pozostały czas doczesnego życia poświęcić już nie ludzkim pożądliwościom, lecz woli Bożej (1Piotra1,2; 1,14; 4,2). Do pierwszej części listu do Rzymian, w której pisze o cudownym zbawieniu dołącza apostoł Paweł w  rozdziale 12,1-2:„Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, ayście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza”.„A nie upodobniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe”. Także w innych listach apostoła przypomina się wierzącym, że jest właściwe dla ich nowego stanowiska, jeśli we wszystkim będą szukać woli Bożej i wykonywać ją.                 Przeszkody dla posłuszeństwa My, którzy byliśmy „synami opornymi” jesteśmy przez wiarę w ofiarę Chrystusa uczynieni „diećmi posłusznymi”, które powinny żyć według serca i woli Pana. Ale czy nie zdarza nam się czasami, że w naszym sercu odzywa się coś innego, niż gorliwa chęć czynienia tego, czego chce Bóg? Oczywiście jest to „ciało” ze swoimi pożądliwościami i pychą. To jeszcze jest w nas i szuka sposobności, aby nad nami zapanować, chociaż nie ma do tego żadnego prawa. Ze starym człowiekiem nie mam już nic wspólnego. Uważam jako coś obcego, złego intruza, przed którym stale muszę się mieć na baczności. To co stary człowiek podszeptuje, natychmiast staram się posłać na przeznaczone dla tego miejsce – to jest ukrzyżowanie (Gal.5,24).W ten tylko sposób możliwe jest, aby zmusić go do milczenia.Gdy wytrwale będę tego przestrzegał, wtedy moje chodzenie będzie chodzeniem w Duchu (Gal.5,16). Duch Święty, który we mnie mieszka jest  całkowicie „właścicielem domu” i mogę tak o sobie powiedzieć. Kiedy pootwieram wszystkie drzwi domu, wtedy On go wypełni.Wówczas Pan będzie mi w mojej bliskości ze swoją miłością i w tym nie będzie żadnego przymusu, ale będzie moim pragnieniem, aby być Jemu posłusznym.Dążę wtedy do tego, czego chce Jezus, mój Pan. Dla człowieka nienawróconego, posłuszeństwo Bogu jest obrzydliwością, nie chce i nie może on się Jemu podobać. Wierzący natomiast nigdy nie będzie się czuł szczęśliwym, jeśli nie będzie żył według woli i serca Pana. Tylko wówczas może być radosnym, zażywając społeczności z Nim – radości, której na tym świecie znaleźć nie można.Pierwsze pytanie Pawła w dzień swjego nawrócenia brzmiało:”Co mam czynić Panie?”(Dz.Ap.22,10) i to pytanie towarzyszyło mu przez całe jego życie. Za swoją służbę otrzyma w „Dniu Pana” ogatą zapłatę. Oby i nam była ona darowana!    Tesaloniczanie Przeglądając Nowy Testament znajdziemy obraz wierzących Tesaloniczan, którzy dopiero co się nawrócili. Na ich przykładzie możemy zobaczyć, jak się rozwijało ich nowe życie już od pierwszego dnia nawrócenia. Pomiędzy nimi byli zarówno starzy jakmłodzi wierzący. W czasie, gdy otrzymali pierwszy list od apostoła Pawła wszyscy oni byli na początku swej drogi wiary. Wszystkie uwagi na temat duchownego stanu tych wierzących, które tam są zawarte odnoszą się więc do początkujących w życiu z wiary. To czego się o nich dowiadujemy jest dla nas bardzo udujące, między innymi to, że  krótko po swoim nawróceniu zwracali uwagę na sprawy, które nam się wydają możliwe do zauważenia jedynie w życiu dojrzałych wierzących.Spróbujmy więc krótko rozważyć jakie cechy posiadali nowo nawróceni Tesaloniczanie.Przyjęli oni Słowo Boże, które słyszeli, nie jako słowa ludzkie, ale jako Słowo Boże (1Tes.2.13). Gdy  apostpł przyszedł do Tesaloniczan to podobnie jak w późniejszym czasie w Koryncie, nie głosił mądrości świata, lecz żywe Słowo Boże.Zarówno Stary Testament jak i słowa apostoła, które mówił o Ewangelii Jezusa Chrystusa i o Jego nauce yły inspirowane przez Ducha Świętego. Było to więc Słowo Boże, o którym jest powiedziane:”Słowa Pańskie są słowami czystymi, srebrem przetopionym, odłączonym od ziemi, siedmiokroć oczyszonym”(Ps.12,6).Ponieważ Tesaloniczanie wierzyli, że Ewangelia, którą im opowiadano pochodziła od prawdziwego, Żywego Boga, czerpali z tego wielką siłę. Ponieważ skłonili się do niej w prostym posłuszeństwie wiary, zostali zawieni roiąc szykie postępy w poznaniu jego nauki.Ci wierzący są więc dla nas dobrym przykładem. Jeśli człowiek chce znaleźć prawdę o Bogu, o swoim własnym położeniu, o zbawieniu, które Bóg w Chrystusie zgotował, jeśli chce mieć jasne pojęcie o tym, jakie są w stosunku do niego wymagania Boże musi przyjmować Słowo Boże w prostocie i z wiarą do serca, bez żadnych dodatków ludzkiego myślenia.Każdy dodatek z własnego rozumu, nawet gdy wydaje się dobry i logiczny zaciemnia jedynie Słowo i może prowadzić na niebezpieczny grunt błędnych nauk. Wielu szczególnie młodych chrześcijan ma skłonności do dronostkowego i nieustannego roztrząsania niektórych problemów, zamiast w pokorze i uległości poddać się pod wolę mądrość Bożą. Z tego powodu, wbrew mniemaniu o sobie długo pozostają dzieciątkami we wierze. Nie mają oni w swoich zapatrywaniach twardego gruntu pod nogami, przeważnie pozwalają się kierować przez ludzkie wyobrażenia i uczucia. Pan mówi: Błogasławieni są raczej ci, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go.Oczekuje On, abyśmy słuchaliczynili Jego Słowa (Mat.7,24).Tesaloniczanie nawrócili się od bałwanów do Boga przez to Słowo, które zwiastował im apostoł. To Słowo sprawiło, że będąc do tej pory bez Boga, teraz weszli z nim w serdeczny związek, On stał się  ich Ojcem, a oni Jego dziećmi.Ponieważ Ten, który ich powołał do cudownej społeczności z samym sobą jest Święty, z tego powodu i oni powinni być świętymi w swoim Zyciu, gdyż jest napisane:”Świętymi bądźcie, bo Ja jestem Śwęty”(1 Piotra 1,15-17).Jezus Chrystus stał się dla nich nie tylko Zbawicielem i Pasterzem, ale również Panem, który przez własną krew ich odkupił, dlatego też oni należą do Niego duchem, duszą i ciałem.Jest zupełnie oczywiste, Ze ci wcześniejsi bałwochwalcy z pogaństwa całkowicie zerwali ze swoimi grzesznymi praktykami, zajmującymi do tej pory miejsce Boga w ich życiu.Czy nawrócony człowiek mógły służyć jeszcze jakiemukolwiek bałwanowi? Kto poznał Tego, który objawił się w osobie Jezusa, ten całkiem pojmie, że bałwan jest nędznym dziełem ludzkim, wytworem ograniczonego myślenia i nieczystej fantazji człowieka.Myśl ta dotyczy również greckiej mitologii z jej wyrazem w bogactwach sztuki, rzeźbie i dziełach literackich, które do dzisiaj świat podziwia. Musimy postawić sobie tutaj pytanie: Czy ja będąc w tym samym cudownym powiązaniu z Bogiem, Ojcem i Panem Jezusem Chrystusem, nie powinienem w sposób radykalny zerwać z tym, co dzisiejszy świat proponuje w miejsce Żywego Boga objawionego w Jezusie Chrystusie? Czy Pan Jezus może bez zastrzeżeń zarządzać we wszystkich zakamarkach mojego serca i w całym obszarze mojego życia? To są pytania, na które każdy z wielką powagą musi dać odpowiedź. Czy toleruję w moim życiu jeszcze jakiś „rezerwat” samowoli, pychy i pożądliwości? Jeśli tak, to być może nie ma we mnie miłości Ojca(1 Jana2,15), nie zażywam być może radości w Chrystusie lub mój duchowy wzrost jest zahamowany.„Oni służyli Bogu Żywemu i Prawdziwemu”(1,9)-Tesaloniczanie nie tylko odwrócili się od bałwanów, lecz również nawrócili się do Boga. Urzeczywistniali więc oni od samego początku tę cudowną zależność. Chodzili oni w bojaźni przed Bogiem i Ojcem naszym(1,3).Ponieważ całe ich chrześcijańskie życie rozwijało się przed Jego obliczem, dlatego mogło właściwie wzrastać. Ich służba Bogu rozpoczęła się natychmiast po nawróceniu i rozciągała się na rozległe obszary pracy pańskiej. Wszystko działo się w stałej zależności od Niego i pod kierownictwem Jego Ducha. Ich wiara była żywa i dlatego widoczne było u nich jej dzieło(1,3 porównaj też Jak.2,14-26).Bóg objawiony w Chrystusie wypełniał ich serca i ten cel wyznaczał ich postępowanie w świecie. Jemu wszystko ofiarowali, zwyciężając ten świat, który jest przeciwny Chrystusowi. Wszystkie ich starania były trudem miłości(1,3)”przed Bogiem”. W Jego świetle i w Jego miłości mieściły się impulsy ich życia.Jego światło zalewało ich sumienie i utrzymywało je w aktywności:ciepłe promienie Jego miłości wzbudziły w ich sercach miłość wzajemną, tak że żyli nie tylko przed Nim, ale z miłości żyli dla Niego. A więc znowu powstaje pytanie: Czy i ja służę Bogu, czy żyję dla Pana z radością? Jeżeli nie, to czy przyczyną nie jest zły dopływ z powodu zatkanej lub zarośniętej brudem rury?Nie ma bardziej tragicznego porównania, jak to, że jesteśmy podobni do kranu, z którego woda płynie tylko kroplami prowadząc niekiedy do zupełnego jego zatkania? Jezus woła”Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije”, „Kto wierzy we Mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wodu żywej”.Tesaloniczanie oczekiwali ponownego przyjścia Pana Jezusa z niebios (1.10) Czy nie jest charakterystyczne, że w każdym rozdziale tego listu wspomina się właśnie o tym, że świeżo nawróceni Tesaloniczanie znali i urzeczywistniali ponowne przyjścia Pana. Często się zdarza, że młodzi chrześcijanie uważają, że dla wierzących w podeszłym wieku jest to naturalne, aby żyć w oczekiwaniu na przyjście Pana, natomiast oni mający  jeszcze życie przed sobą myślą, że mogą tę nadzieję uważać za drugoplanową. Jest to jednak brzemienny w skutki błąd. Czyżby młody chrześcijanin miał mniej powodów aby miłować Pana i tęsknie Go oczekiwać? Dla wierzącego jest to cel o najwyższym znaczeniu.Kilka myśli o wierzącym chrześcijaninie:Jeśli goni on ziemskie cele to i życie jego będzie miało ziemskie cechy, tzn. będzie on ziemsko usposobionym chrześcijaninem. Jest to dla niego hańbą (Fil.3,19).Gdy zażywa miłości swojego Pana i ma codziennie przed oczami niebieski cel- przyjście Pana i zabranie swoich do domu niebieskiego, to będzie w nim zauważlne usposobienie niebieskie.Już teraz żyje on w świetle sądowej stolicy Chrystusowej, przed którą całe jego życie zostanie ocenione według prawdziwej wartości, wartości, jaką przedstawia ona dla serca naszego Pana.Jeśli wierzący kieruje swoje oczy na doczesny cel i żyje jedynie ziemskim życiem, poświęcając mu fizyczne i duchowe siły, wtedy jego życie nie służy uwielbieniu Pana i nie jest błogosławieństwem dla innych. Otrzyma on znikomą zapłatę, a zatem szkodę poniesie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: