Pokój, radość, pewność zbawienia

Pokój, radość, pewność zbawienia  W jaki sposób mogę je osiągnąć?„Jak to osiągnę? Proszę mi powiedzieć, jak to osiągnę?!” Z tymi słowami zwróciła się do mnie po zgromadzeniu pewna młoda kobieta. Ona bardzo troszczyła się o zba­wienie swej duszy. Boża łaska otworzyła jej oczy na grzeszne życie. Nawet jeżeli ludzie uważali jej życie za nienaganne, ona sama poznała, że wygląda ono zupełnie inaczej w Bożym świetle, które potrafi dotrzeć w głąb serca, niż w oczach ludzi. Kobieta ta wiedziała, że przed Bogiem niczego nie można ukryć i musi uzyskać przebaczenie swych grzechów, aby nie być zgubioną.Czy ty, czytelniku, również wiesz o tym? Jeżeli jeszcze nigdy nie byłeś zatroskany swymi grzechami, to pozwól mi powie­dzieć, że słowa tego artykułu nie są dla ciebie odpowiednie. Nie odpowiadają po­łożeniu, w którym znajdujesz się przed Bogiem. Lecz pozwól mi również, o ile jeszcze nie pojednałeś się z Bogiem, skie­rować twój wzrok na wieczność! Prędzej czy później musisz odejść z tego świata i wkroczyć w inny, gdzie spotkasz Boga. Może się to wydarzyć już wkrótce! Gdy kładziesz się do łóżka, nie wiesz czy wstaniesz; gdy wychodzisz z domu, nie wiesz czy do niego wrócisz. Tej nocy cie­bie mogą dotyczyć słowa:„…przeto przygotuj się na spotkanie two­jego Boga…” (Amos 4,12). „A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd” (Hebr. 9,27).Jeżeli chcesz uniknąć sądu, powinieneś pojednać się z Bogiem a twoje grzechy muszą zostać ci przebaczone. W przeciw­nym razie ze strachem otworzysz oczy na tamtym świecie. Wraz ze śmiercią nie wszystko się kończy. Twoje ciało może zostanie złożone do grobu, ale twój duch i twoja dusza nie idą do grobu, lecz na „drugi świat”. W swej prawdziwej osobo­wości znajdziesz się przed Bogiem, który jest Duchem i On osądzi twoje życie.Być może w to nie wierzysz, ale przez to nie wykluczysz tego faktu i wkrótce (gdy dosięgnie cię śmierć) będziesz zgubiony. Wieczne życie i wieczne potępienie nie są faktami, które można zlekceważyć. Bóg, o którym tak mało myślisz, do którego podchodzisz tak obojętnie i przeciwko Któremu zgrzeszyłeś, ma w Swej ręce two­je życie. On jest Święty i osądza każdy grzech. A ty musisz się z Nim spotkać. Gdy ta prawda w całym swym znaczeniu i rzeczywistości dotrze do twojego serca i świadomości, z bojaźnią i drżeniem uklękniesz przed Bogiem, będziesz wzywać Imienia Pańskiego by być uratowanym (zbawionym).To wszystko zrozumiała ta młoda kobie­ta. Pokutując, sama osądziła swe życie ja­ko grzeszne przed Bogiem. Z ochotą zer­wała z grzechem i światem, otwarcie szukała z głęboką, świętą powagą przebacze­nia w modlitwie oraz błaganiach u Boga. Lecz modlitwy te zdawały się jej bezsilne i ostatecznie uważała swą żarliwą walkę jedynie za dźwięk, a cała wiara pusta i słaba nie pozwoliła uzyskać przebaczenia i pokoju.Dobrze wiedziała z Pisma, że może to otrzymać jedynie przez wiarę. Ale jak mog­ła to uczynić? Zawsze zadawała sobie pytanie:co to znaczy „wierzyć”?Wszystko, co znajduje się w Piśmie Świę­tym uważała za prawdę. Czy to wszystko? Czy powinna tylko wierzyć (jak jej już mówiono), że ma przebaczenie grzechów i życie wieczne, które dostanie później? Wynikło to wtedy, gdy ktoś jej powie­dział, że musi w to wierzyć, jak gdyby miała w banku 10.000.000 złotych – i będzie je posiadała. Gdzie była gwarancja, że tak się stanie?Nie, to nie może być tak! A może jej wia­ra była za mała i za słaba? Z potrzeby duszy wynikło więc pytanie: „Jak to osiagnać?” Jakże wielu ludzi je zadaje!Jeżeli historia tej kobiety jest taka jak twoja, to pozwól mi najpierw powiedzieć, że cała wiara we wszystko to, co jest na­pisane w Biblii i we wszystko co zostało powiedziane o Panu Jezusie Chrystusie nie znaczy jeszcze, że wierzysz w Pana Jezusa. Wie­rzyć w Pana Jezusa Chrystusa to coś zupełnie inne­go. Jest to wiara w OSOBĘ. Gdy dozorca więzienia w Filippi zapytał: „Co mam czy­nić, abym był zbawiony” nie usłyszał w odpowiedzi: „wierz we wszystko, co po­wiedział Bóg” lecz:„uwierz w Pana Jezusa a będziesz zba­wiony, ty i twój dom” (Dz. Ap. 16,30.31).Jeżeli chodzi o uratowanie (zbawienie) przed należną karą piekła wiecznego, ważne jest nie to w co wierzysz, lecz w KOGO wierzysz. Bi­blia mówi: „każdy, kto w Niego wierzy”, „kto wierzy w Syna …”, „każdy kto we MNIE wierzy” itd. Nie uratuje (zbawi) cię wiedza bi­blijna i wiara w nią, lecz zbawi cię OSOBA, Zbawiciel i nie ze względu na twoje dobre uczynki, lecz jako odpowiedź na wiarę w Niego. Być może powiesz: „Jak mam to rozu­mieć? Przecież wierzę w Pana Jezusa!” Pozwól mi jeszcze powiedzieć, że wiara we wszystko co jest powiedziane o Panu Jezu­sie nie jest jeszcze osobistą wiarą w Pana Jezusa. Jeżeli wierzysz w Pana Jezusa, wtedy masz również przebaczenie twych grzechów i wiesz bez jakichkolwiek wątp­liwości, że posiadasz otrzymane przeba­czenie, ponieważ Pismo nie zawodzi; ono mówi:„O Nim to świadczą wszyscy prorocy, i każdy, kto w Niego wierzy, dostąpi od­puszczenia grzechów przez imię Jego” (Dz. Ap. 10,43).W tym momencie, gdy uwierzysz w Niego otrzymujesz i masz przebaczenie twych grzechów. To „wierzyć” i „otrzymać” są tak ze sobą nierozerwalnie związane, że jeżeli nie masz udziału w pierwszym, nie masz także drugiego.Smutny to fakt, że przez grzech Bóg stał się dla każdego człowieka obcy. Naszym brakiem wiary przeciwstawiamy się Mu. Nie dowierzamy Bogu a tak łatwo wierzymy człowiekowi.Chcę przedstawić teraz: przykład z codziennego życiaaby ci pokazać, jak natychmiast wierzymy ludziom i bez jakichkolwiek zastrzeżeń przyjmujemy to, co oni oferują.Pewne młode małżeństwo, w czasach gdy brakowało węgla, było bez opału. Zatros­kany mąż wyszedł z zimnego mieszkania próbując znaleźć coś do palenia. Ale cały trud był daremny. Przygnębiony zawrócił w stronę domu. Nagle zobaczył idącego do domu właściciela tartaku. Znał go jako bogatego, dobrego człowieka i cicha na­dzieja wstąpiła w jego serce. Zanim odez­wał się, właściciel tartaku powiedział mu:„Jeżeli ma pan problemy z drewnem niech pan przyjdzie do mnie! Pod dębem przy bramie mojego tartaku leży wielki stos odpadów drewna. Jeżeli pan chce, niech je pan zabierze darmo”. Nasz młody przyjaciel wzruszony wziął za rękę tego człowieka i dziękował mu z całego serca. Wszystkie troski i smutek znikły. Szybki­mi krokami ze szczęśliwym sercem biegł do domu, aby zanieść żonie dobrą nowi­nę, że ma opał. Nagle zobaczył swego bra­ta w oddali, który też nie miał czym palić i szczęśliwy zawołał radośnie do niego:„Mam drewno, możesz sobie jutro trochę zabrać”.Proszę zwrócić uwagę: jeszcze przed chwi­lą był zatroskany, nie miał nic, a minutę później jest szczęśliwy i wie, że ma drew­no. Jak mogło się to stać? Czy zobaczył to drewno na własne oczy? Czy dotknął go swymi rękami i zawiózł do domu? Nie.Nie widział go jeszcze, nie dotykał, ale wiedział bez wątpienia, że ma opał, że to drewno „pod dębem przy bramie” jest je­go własnością.Weź teraz swą Biblię i otwórz Obj. 22,17 *) {*) Czytaj nie tylko to co jest przytoczone z Biblii w tym artykule, lecz czytaj w swej własnej Biblii, co Bóg do ciebie kazał napisać! Proszę, otwieraj Biblię w każdym wskazanym w tym artykule miejscu i uświadom, sobie, że jest to Słowo Boże, które teraz przez Ducha Święte­go mówi do ciebie. Przyjmij każdy wiersz do swego serca, „jak jest prawdziwie, jako Słowo Boże, które też w was wierzących skutecznie działa” (l Tes. 2,13).}. Przeczytasz tam słowa:„…kto pragnie, niech przychodzi…”Dusza pragnąca życia wiecznego otrzymu­je zaproszenie aby przyjść do Niego, a da­lej czytamy:„kto chce, niech darmo weźmie wodę żywota”.Czy słowo Pana jest czymś innym, niż słowo właściciela tartaku? Gdy ten czło­wiek powiedział młodemu mężczyźnie:„Jeżeli pan chce niech pan drewno zabie­rze za darmo”, to dla nas jest całkowicie zrozumiałe, że po tych słowach miał pra­wo zabrać drzewo i powiedzieć: „Ono jest moje”. Jeśli jednak Pan ci mówi: „kto chce niech darmo weźmie wodę żywota” – wątpisz czy masz prawo do wzięcia jej i uważasz, że byłoby ryzykiem wyznać: Ona jest moja! Dlaczego? Ponieważ nie wie­rzysz tak Panu Jezusowi jak wierzyłbyś właścicielowi tartaku. Masz dosyć wiary w słowo człowieka, nie wierzysz natomiast Słowu Bożemu!Ten młody człowiek uwierzył właścicielo­wi tartaku natychmiast na słowo i w tym samym momencie, w którym uwierzył wiedział również, że ma to drewno. Nie zastanawiał się ani przez chwilę czy tak jest rzeczywiście. Dlaczego? Nie przyszło mu to do głowy. Ale dlaczego nie ogar­nęły go wątpliwości? Ponieważ znał tego właściciela i wiedział, że nie mówi inaczej, niż myśli. To jest właściwie wiara w osobę właściciela tartaku i tak samo jest z wiarą w OSOBĘ Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa. Tak jak młody człowiek z pełną ufnością powiedział: „Mam drewno”, pomimo tego, że nie dotknął go ani nie widział, tak ty powiesz z całą pewnością wiary do Pana Jezusa: „Jestem zbawiony, mam życie wie­czne”, pomimo tego, że nie możesz go dotknąć i zobaczyć. Grzech do tego stop­nia oddalił nasze serce od Boga, że łatwiej jest nam uwierzyć człowiekowi niż Bogu! Bóg wie, że tak jest. On zna nasze niewie­rzące serca. Powiedział w swoim Słowie:„Jesli świadectwo ludzkie przyjmujemy, to tym bardziej świadectwo Boże, które jest wiarygodniejsze; a to jest świade­ctwo Boga, że złożył świadectwo o swo­im Synu. Kto wierzy w Syna Bożego, ma świadectwo w sobie. Kto nie wierzy w Boga, uczynił go kłamcą, gdyż nie uwierzyl świadectwu, które Bóg złożył o Synu swoim” (l Jan 5,9.10).Takimi słowami Bóg zwraca ci uwagę na to, że codziennie przyjmujesz świadectwo ludzi, wierzysz w to, co ludzie ci mówią i o czym świadczą i na podstawie tego po­stępujesz. Ale Boże świadectwo jest większe! On nie kłamie! Czy jest jakieś pew­niejsze i mocniejsze świadectwo od tego? Czy muszą pojawiać się wątpliwości wo­bec Jego Słowa? Lecz Jego świadectwa nie przyjmujesz i nie masz odwagi postę­pować w oparciu o nie! A kiedy pytasz:„Co to jest za świadectwo?” pozwól mi za­cytować niektóre Boże słowa o Jego Sy­nu. Bóg oznajmia ci:„…że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze” (l Jan 4,10);„…iż Ojciec posłał Syna jako Zbawiciela świata” (l Jan 4,14);„…że Chrystus umarł za grzechy nasze” (l Kor. 15,3);„…że żywot wieczny dał nam Bóg, a ży­wot ten jest w Synu jego” (l Jan 5,11);„albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto Weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny” (Jan 3,16);„lecz On zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a Jego ranami jesteś­my uleczeni, … a Pan Jego dotknął karą za winy nas wszystkich” (Iz. 53,5.6);„albowiem jeden jest Bóg, jeden też poś­rednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który Siebie Samego zło­żył jako okup za wszystkich….” (l Tym. 2,5.6).Sam pośrednik, Pan Jezus świadczy:„…nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze Mnie” (Jan 14,6);„Pójdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteś­cie spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie” (Mat. 11,28);„A ten kto pragnie, niech przychodzi, a kto chce, niech darmo weźmie wodę żywota” (Obj. 22,17);„Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto słucha słowa Mego i wierzy Temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł z śmierci do żywota” (Jan 5,24).I znowu:„Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto wierzy we Mnie, ma żywot wieczny” (Jan 6,47).Czy Bóg może uczynić jeszcze więcej? Czy może mówić wyraźniej? Daje Pośrednika. Pośrednik świadczy:„…a tego który do Mnie przychodzi nie odrzucę precz” (Jan 6,37).I jeszcze:„O Nim to świadczą wszyscy prorocy, iż każdy kto w Niego wierzy, dostąpi od­puszczenia grzechów przez imię Jego” (Dz. Ap. 10,45).Duch Święty mówi ci w liście Jana, że powinieneś „wiedzieć” (nie tylko mieć przypuszczenia), że masz „życie wieczne przez wia­rę w Niego:„To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie żywot wieczny” (l Jan 5,13).Czy to są tylko puste słowa? Czy nie jest to Słowo Boże, wiarygodne i pewne? A ty biedne, wystraszone, owładnięte niewiarą serce znajdujesz się przed takim świade­ctwem twego Boga i swym zwątpieniem czynisz Go kłamcą. Nie słowami, lecz przez to, że „kto nie wierzy w Boga, uczy­nił Go kłamcą, gdyż nie uwierzył świade­ctwu, które Bóg złożył o Synu Swoim” (l Jan 5,10).Samarytanka, Maria Magdalena, grzeszni­ca w domu faryzeusza, dozorca więzienia itd. zostali łaską zbawieni przez wiarę (Ef. 2,8). Bóg dał ci ich wszystkich jako przykład, abyś przez to uwierzył w Syna i został zbawiony. Ale ty wzdychasz i mó­wisz: „Nie mogę uwierzyć!” Komu nie po­trafisz uwierzyć? Ludziom – mówi Bóg – wierzysz (l Jan 5,9), a nie możesz uwierzyć Panu Jezusowi?Przestań nie dowierzać Panu! On nie mo­że cię błogosławić i zbawić jeżeli masz niewiarę w sercu. Zaufaj Mu. Przyjmij Je­go świadectwo.„Kto przyjął Jego świadectwo, ten po­twierdził, że  Bóg  mówi  prawdę” (Jan 5,55).Pan powiedział ci przez powyższe słowa, co czyni wiara. Gdy Mu uwierzysz, to po­twierdzasz Jego Słowo, że jest prawdziwe i rzeczywiście tak jest jak mówi. Rzeczywi­stością dla ciebie jest to, co mówi Jego Słowo.Pan Jezus powiedział bez zastrzeżeń:„a tego, który do Mnie przychodzi, nie wyrzucę precz” (Jan 6,57).Mówi przez to, że twoje przyjście do Nie­go jest nieodłącznie związane z przyję­ciem ciebie. Do ciebie należy:odebranie wiarą.Ty kładziesz pieczęć i swój podpis pod ty­mi słowami i oświadczasz, że On jest pra­wdziwy i to Słowo bez wątpienia jest pra­wdą:Przyszedłem i jestem przyjęty! Wyznaj to! Wierzyć w Niego tzn. przyjąć Jego Sło­wo, potwierdzić je i postępować według niego, i od teraz: l. wyznać Jezusa jako swego jedynego Pana i 2. Jemu tylko służyć.„A kto chce niech darmo weźmie wodę żywota” (Obj. 22,17).On chce dać, a ty powinieneś wziąć! To, co na Jego słowo przyjmiesz – należy do ciebie! To wzięcie odbywa się nie rękami lecz twoim sercem. Pytasz: W jaki sposób mogę to przyjąć sercem? Czynisz to dzień w dzień. Zanim wyciągniesz po coś rękę, wziąłeś to już swoim sercem i wiesz, że to co bierze twoja ręka już jest twoje. Zanim ręce młodego człowieka wzięły drewno, wziął je już swoim sercem. Gdy właściciel tartaku powiedział: „Jeżeli pan chce, niech pan zabierze za darmo”, to wzięcie odby­wało się już w jego sercu. To wydarzyło się w jego sercu, z czego nie zdawał sobie całkowicie sprawy a odbyło się to szybciej, niż mógł to opisać lub ubrać w słowa. Co to było? On był świadomy tego, że: drewno jest dla mnie do wzięcia, właściciel tarta­ku sam dal mi do tego prawo. W tym mo­mencie słowa właściciela tartaku związały się z jego wiarą i jego wolą; wziął i wiedział, że posiada.To wszystko odbyło się błyskawicznie w je­go sercu i znalazło wyraz w słowach po­dziękowania. Podziękowanie wskazuje wy­raźnie na to, co stało się w jego sercu. Wziął bez dotknięcia ręką, swym sercem.Spójrz, jest to akt przyjęcia sercem na pod­stawie wiary w osobę. Ma się świadomość tego, że łaska, przebaczenie i życie wie­czne są do wzięcia przeze mnie i Pan sam dał mi do tego prawo. Te wydarzenia od­bywają się w duszy, szybciej niż można to opisać słowami, gdy serce przyjmuje w wierze Pana Jezusa i Jego Słowo. Nie dzieje się to za sprawą rozumu, lecz jak mówi Pismo:„Albowiem sercem wierzy się ku uspra­wiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu” (Rzym. 10,10).W tym momencie wiara twego serca staje się biorącą ręką. Z taką wiarą związana jest twoja wola do brania (posłuszeństwo wiary) (Rzym. 1,5). Cudowny jest ten mo­ment w życiu człowieka, w którym ma miejsce takie postępowanie serca – akt wiary w przyjęciu łaski i przebaczenia. Człowiek przyjmuje w posłuszeństwie wiary Pana Jezusa jako Zbawiciela, ufa Mu, zdaje się na Niego – i w tym momencie zostaje uratowany (zbawiony) od należnej mu kary wiecznych męczarni w piekle ognistym. Można to porównać do chorego, który oddaje się w ręce lekarza. Wie, że mu­si poddać się operacji, bo inaczej umrze. Wie również, że ten lekarz uratował już set­ki ludzi znajdujących się w tym samym po­łożeniu, którzy mu zaufali. Chory wierzy w to całkowicie, ale – nie idzie do niego. Lecz przychodzi kiedyś godzina, w której wszystko w co wierzył przekształca się w czyn wiary. Idzie do lekarza, ufa mu i oddaje się w jego ręce. W ten sposób dusza przychodzi w wierze do Pana Jezusa, ufa Mu, oddaje się Mu i – jest zbawiona.Może teraz mówisz:to wszystko jest po prostu zbyt łatwe to znaczy właśnie wzięcie „darmo” i – z „łaski” (Rzym. 3,24; Ef. 2,8). Łaska jest właśnie łaską. To, co zostało przyzna­ne z łaski wyklucza zasługi. Nie pozostaje ci uczynić nic więcej, jak przyjąć łaskę.Jakże trudzisz się biedne serce, tylko dla­tego, że wydaje ci się to zbyt łatwe! Na podstawie twoich uczynków Bóg nie mo­że cię usprawiedliwić, bo miałbyś wtedy zasługi. Musisz pozwolić aby podarował ci to z łaski. Tak, jak przyjmujesz prezent od dawcy jako swą własność, tak również w zaufaniu wiary musisz przyjąć zbawienie, jako dar Jego łaski.Abraham jest dla nas przykładem uspra­wiedliwienia z wiary. Zobacz dokładnie w Rzym. 4,3 co o nim czytamy:„…uwierzył Abraham Bogu”i to było wszystko co uczynił! Przyjął obietnicę – słowo swego Boga, bez pytania i bez wątpliwości.„…uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało za sprawiedliwość” (Rzym. 4,3).Bóg zaliczył mu to i patrzył na niego jako na usprawiedliwionego. Nie potwierdził te­go żaden głos z nieba i nie można było te­go zauważyć z zewnątrz. Stało się to cicho, w ukryciu, nagle jako odpowiedź na wiarę Abrahama. Na podstawie swojej wiary zo­stał przez Boga usprawiedliwiony.W pierwszym wierszu czwartego rozdziału Listu do Rzymian Paweł pyta, co otrzymał Abraham według ciała. Według ciała nie osiągnął nic. Dalej w wierszu 10 Paweł py­ta czy wiara została mu zaliczona po obrzezaniu czy przed obrzezaniem; tzn. czy otrzymał zaliczenie sprawiedliwości z powodu swego posłuszeństwa (czy dla­tego, że się obrzezał) czy ze względu na swe święte życie? Nic z tych rzeczy! Jego wiara została mu poczytana wtedy, gdy je­szcze nie był obrzezany. Abraham był us­prawiedliwiony na podstawie swej wiary, a nie na podstawie uczynku. „Ze względu na nas” Bóg kazał to napisać (w. 24.25). Także ty powinieneś wiedzieć, że możesz zo­stać usprawiedliwiony tak, jak Abraham, a twoja wiara w Pana Jezusa zostanie tak sa­mo zaliczona, jak wiara Abrahama. Dlate­go Paweł pisał wierzącym w Rzymie:„Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Je­zusa Chrystusa” (Rzym. 5,1).Ale zapytasz, dlaczego tylko w ten sposób? Ponieważ ty jesteś całkowicie zepsuty przez grzech i zgubiony, i nie możesz zba­wić samego siebie. Ta droga, która wydaje ci się zbyt łatwa, pokazuje nie tylko twoje zupełne zgubienie, lecz także czyn konie­czny dla twego zbawienia. Czyn, który już został wykonany przez Pana Jezusa, tak że twoje zbawienie może stać się tylko z łaski za pośrednictwem wiary. Przyjmij tę prawdę głęboko do swojego serca!Ta oferowana ci łaska opiera się na dro­gim okupie, który złożył Pośrednik (l Tym. 2,5.6). Jego krew przelana na krzyżu stała się podstawą twego zbawie­nia, tak samo jak krew na odrzwiach była gwarancją tego, że sąd Boży w Egipcie ominie Izraelitów (2 Mojż. 12). Na podsta­wie przelanej krwi Chrystusa Bóg uspra­wiedliwia tego, kto wierzy w Pana Jezusa (Rzym. 3,26).Ta ofiara z Jego życia była konieczna, po­nieważ świętość i sprawiedliwość Boga wymagała kary za grzech. Bóg wypowie­dział wyrok na grzech:„Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć” (Rzym. 6,23), „każdy kto grzeszy, umrze” (Ez. 18,4).To orzeczenie wyroku musiało zostać spe­łnione, lecz zamiast na tobie dokonało się na Nim. Swoją śmiercią zapłacił za winę wszystkich, którzy w Niego wierzą.„Gdyż i Chrystus raz za grzechy cierpiał, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was przywieść do Boga” (l Ptr. 5,18).To dzieło naszego zbawienia stało się gdy zawołał: „Wykonało się”. Gdy Bóg wzbu­dził Go potem z martwych dla naszego us­prawiedliwienia (Rzym. 4,25), dał nam przez to świadectwo, że dokonany przez Niego czyn jest całkowicie wystarczający.Jeżeli Bóg zadowolił się wymazaniem twej winy przez Jego krew, dlaczego ciebie nie może to zadowolić? Jeżeli Jemu to wystar­cza, dlaczego nie wystarcza tobie? Dzieło zostało dokonane! Co chcesz – co możesz jeszcze do niego dodać? Dlaczego usiłujesz jeszcze walczyć, działać, pracować, tak jakbyś umiał jeszcze cos do tego dołożyć? Nie możesz już nic więcej zrobić dla twego zbawienia; wszystko co trzeba było uczynić, On (Pan Jezus Chrystus) już uczynił.Co mówi Pismo?„Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej, i są usprawiedliwieni darmo, z łaski Jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie” (Rzym. 3,23.24);„Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was, Boży to dar, nie z uczynków, aby się kto nie chlubił” (Ef. 2,8.9).Twoje uczynki, twoja walka i zmagania, twoje modlitwy i łzy, twoja pokuta i żal nie mogą cię zbawić i nie są podstawą twego zbawienia.Skrucha, pokuta i osądzenie samego sie­bie są z pewnością na miejscu jeżeli cho­dzi o ciebie i twoje życie, ale nie będzie miało to wpływu na twoje odkupienie. Nie daje to żadnej podstawy do twego zbawienia. Pokuta i wiara są ze sobą sil­nie związane, jednak muszą być wyraźnie rozróżnione.W czasie pokuty zwracasz swą uwagę na siebie i twoje życie; osądzasz siebie i swoje życie przed Bogiem.Wiara odwraca twoje spojrzenie od twej osoby i kieruje na Pana Jezusa Chrystu­sa, abyś przez Niego mógł otrzymać prze­baczenie twych grzechów (które osądziłeś w czasie pokuty przed Bogiem) i abyś przez Niego z łaski został zbawiony (ty, który w czasie pokuty bez wymówki osą­dziłeś samego siebie jako winnego i zgu­bionego).Gdy w pokucie i z wiarą, szukając łaski przychodzisz do Zbawcy dokonuje się cud twego zbawienia. Spotyka się łaska Boga i wiara grzesznika – dotykają i obejmują się: wyciągnięte, puste ręce grzesznika i napełniające łaską ręce Zbawiciela. Jest to wielki i pełen znaczenia moment zba­wienia od grzechów – moment przejścia „ze śmierci do żywota” (Jan 5,24).Ktoś   może   się   tutaj   sprzeciwić i poskarżyć:moja wiara jest słaba,nie mam jeszcze tej właściwej wiary, któ­ra zbawia. Ale nie chodzi o to, jak silna lub słaba, właściwa czy niewłaściwa jest twoja wiara. Chodzi tu jedynie o wiarę, lub niewiarę. Czy mocna musiała być wiara tego młodego mężczyzny, zanim wiedział, że drewno jest jego własnością? Musisz stwierdzić, że chodzi tylko o wiarę w słowa właściciela tartaku, a nie o siłę tej wiary.Takimi podszeptami nieprzyjaciel chce odwrócić twój wzrok od Pana Jezusa Chrystusa i skierować go na twą wiarę, jak gdyby od mocy twej wiary wszystko zależało i jakby w sile twej wiary była moc zbawie­nia. Twoje zbawienie nie zależy od siły twej wiary, lecz od siły twego Zbawiciela. Wróg jednak chciałby uczynić ze zbawczej twej wiary bożka, abyś patrzył na nią zamiast na Pana Jezusa. On wie dobrze, że patrząc na twa wiarę albo na twoje modlitwy nie możesz osiagnąć pokoju. Właściwą wiarą jest ta, której podstawą jest właściwa OSOBA, a zbawiającą wiarą jest ta, która zawierzyła jedynie OSOBIE, która zbawia. Twoja wiara sama w sobie nie posiada zbawiającej mocy, lecz gdy zawierzy zba­wiającej mocy Pana Jezusa i czyni użytek z Jego łaski, wtedy jest tą wiarą, która cię zbawia, tak jak Pan powiedział do niewiasty:„wiara twoja” (która pozwoliła jej do Niego przyjść) „zbawiła cię, idź w pokoju” (Łuk. 7,50).Tak, jak mówi się czasami: jego petycja uratowała go.Mocna wiara może napełnić serce radoś­cią, ale pewność naszego zbawienia nie może zostać ani pomniejszona ani powię­kszona przez miarę naszej wiary. Mocna wiara może oddać się ufnie w ręce Zbawiciela, a słaba – z drżeniem. Obie znajdują się w tych samych rękach, o których Pan powiedział: „…i nikt nie wydrze ich z ręki Mojej” (Jan 10,28.29).Jeden Izraelita kropił krwią odrzwia ze spokojną ufnością, a drugi z bojaźliwą troską, ale obaj byli jednakowo zabezpie­czeni przez kosztowną krew baranka, a ich wybawienie nie miało nic wspólnego z silą lub słabością ich wiary, lecz zależne było od tej wiary (słabej czy mocnej), któ­ra  spowodowała  pokropienie  krwią odrzwi.Może mówisz:boję się że coś sobie uroję i zawiodę się.Gdybym miał zupełną radość lub inne we­wnętrzne uczucia czy przeżycia to wiedzia­łbym, że mam życie wieczne.Powiedz mi, jak doszło do tego, że ten młody człowiek był tak pewny, że potrafił właścicielowi tartaku tak gorąco dziękować i szczęśliwy wrócić do domu, aby opowiedzieć swej żonie o drewnie? Czy miał jakąś wizję? Czy przemówił do niego jakiś wewnętrzny głos, lub miał wewnę­trzne uczucie, które byłoby dowodem te­go, że ma drewno? Nic podobnego! Dla­czego więc wiedział na pewno, że jest po­siadaczem drewna? Podstawą jego pew­ności nie było nic innego, jak osoba właś­ciciela tartaku i jego słowa:„Jeśli pan chce niech je pan zabierze”.Nic więcej. Ale to mu zupełnie wystarczy­ło. Bo, czy nie było to wystarczające? To­bie ani żadnemu innemu człowiekowi na świecie po takich słowach nie będzie się wydawało, że ten młody człowiek uroił so­bie coś, co nie było prawdą. Gdyby właś­ciciel tartaku był nieprawdomówny i niespolegliwy to sprawa drewna byłaby pod znakiem zapytania.Gdybyś po słowach właściciela tartaku wi­dział tego młodego człowieka jeszcze za­troskanego, wątpiącego i załamanego, czy nie zapytałbyś go: nie ufasz właścicielowi tartaku? A jeśli ty po tylu dowodach Pana świadczących o tym, że kto w Niego wie­rzy jest zbawiony i ma życie wieczne je­szcze wątpisz i martwisz się, to pozwól mi zadać ci pytanie: czy nie ufasz Panu Je­zusowi? Czy On i Jego Słowo nie wystarczą ci? Czy On jest nieprawdomówny i niespolegliwy? Twoja obawa o to, że coś sobie uroisz ma swoje korzenie w niewie­rze w Pana Jezusa. O, jak różne przypu­szczenia są powodem niewiary.Ale mówisz: ten młody człowiek był szczę­śliwy i cieszył się, a ja nie jestem szczęśliwy i nie czuję radości ani pokojuw moim sercu. Biedne serce jak możesz mieć radość i pokój jeżeli nie wierzysz Pa­nu Jezusowi?! Powiedz mi, kiedy młody człowiek był szczęśliwy? Chwilę przedtem zanim uwierzył właścicielowi tartaku, czy po tym jak mu uwierzył? Czy miałby radość w swym sercu gdyby mu nie uwierzył lub uważałby go za pustego gadułę? Nigdy! Ale w tym momencie kiedy mu uwie­rzył weszła w jego serce radość. Radość była następstwem jego wiary. Wewnę­trzne uczucie pewności zbawienia jest owocem (lecz nie korzeniem) wiary. Wia­ra w Pana Jezusa jest korzeniem, z które­go wyrasta owoc radości i pokoju. Nie mo­żesz posiadać owocu, gdy nie masz korze­nia – skutek musi mieć przyczynę – nie masz radości, jeżeli nie ufasz Panu. Przykład: Jeżeli twoja żona jechałaby z Poznania do Krakowa, a ty usłyszałbyś wiadomość o wykolejeniu pociągu to, za­czniesz się natychmiast martwić. Jak do­szło do tego, że stałeś się nagle tak bar­dzo zatroskany? l. Słyszysz wiadomość o wykolejeniu, 2. wierzysz w nią, 3. wiesz, że   pociąg   się wykoleił i następstwem tego jest twoja troska o żonę. Lecz nadchodzi telegram. Z bijącym sercem otwierasz go i nagle czujesz się le­piej, bo czytasz: „Jestem uratowana, na­prawdę nic mi się nie stało, nie jestem ra­nna i czuję się dobrze. Przyjeżdżam następnym pociągiem. Twoja N.N.”Zachodzą w twoim sercu następujące procesy: l. słyszysz 2. wierzysz 3. wiesz, że ona jest ura­towana i w następstwie tego cieszysz się! I tak samo nie możesz mieć radości ze zbawienia, dopóki nie uwierzysz Panu Je­zusowi, który mówi:„kto wierzy we Mnie ma żywot wieczny” (Jan 6,47),lub„o tego, który do Mnie przychodzi, nie wyrzucę precz” (Jan 3,37).1. słyszysz poselstwo, 2. wierzysz mu 3. wiesz, że jesteś przyjęty i w następstwie tego cieszysz się dziękując Mu i uwielbia­jąc Go za to, że zmarł za ciebie. Słodki dźwięk wiary, który cicho i radośnie przenika twoje serce: „On mnie przyjął! On jest Mój, a ja jestem Jego!” jest głosem Ducha Świętego, który daje twemu ducho­wi świadectwo, że jesteś Bożym dzieckiem (Rzym. 8,16) i po raz pierwszy twoje usta zaczynają Mu dziękować.Pomyśl: twoja radość znikłaby po otrzy­maniu telegramu, gdybyś zaczął zastana­wiać się, czy rzeczywiście twoja żona jest zdrowa. Co w takim razie uczyniłbyś? Czy zwróciłbyś uwagę na swą radość i powiedziałbyś: „Przecież czuję radość to jestem pewien, że moja żona jest uratowa­na”. Tak niemądre myśli nie przyszłyby ci do głowy, otworzyłbyś jeszcze raz telegram i przeczytałbyś go. „Jestem urato­wana, naprawdę nie jestem ranna i czuję się dobrze” i powiedziałbyś sobie:„Wszystko w porządku. Znam ją. Nie na­pisałaby tego, gdyby tak rzeczywiście nie było”. Nie byłyby miarodajne twoje uczu­cia, lecz słowa twojej żony. Gdyby tego młodego człowieka po spotkaniu z właścicielem tartaku w drodze do domu naszły jakieś wątpliwości – czy z tym drzewem to prawda – to nie miałby w sercu radości. Takie myśli nie przyszły mu jednak do głowy, bo znał do­brze właściciela tartaku. Był on dla niego rękojmią prawdy i rzeczywistości, a nie uczucia. Co mogłaby mieć wspólnego jego ra­dość i uczucia z całą tą sprawą? Nic nie było zależne od Jego uczuć. Wszystko za­leżało od wiarygodności właściciela tarta­ku. – I dalej, co ma wspólnego twoja ra­dość i twoje uczucia z pochodzeniem i pewnością twego zbawienia? Wszystko jest zależne od niezawodności Zbawi­ciela i Jego Słowa.Ale w ten właśnie sposób wróg zwodzi (oszukuje) du­sze. Chce zawsze skierować twoje spojrze­nie na twe serce, modlitwy, uczucia, głę­bokość skruchy itd. tak jak gdyby od nich wszystko zależało i w ten sposób czyni cię nieszczęśliwym odwracając twój wzrok od Chrystusa.„Ale,” – mówisz – „czy nic się nie odczuwa”zanim się wie, że jest się zbawionym?” Z pewnością miałeś przedtem wewnętrzne uczucia, lecz są one zupełnie innego ro­dzaju. Chcę jeszcze raz powrócić do znanego nam młodego człowieka. Co czuł gdy widział właściciela tartaku? Odczu­wał ogromną potrzebę. Miał nadzieję, że ten człowiek może mu pomóc i będzie dla niego łaskawy. Również takiego rodzaju są uczucia duszy, która przybliża się do Pana Jezusa Chrystusa – Jedynego Prawdziwego Boga – poza którym nie ma Zbawiciela. Czy tak nie jest? Czy nie odczu­wasz głęboko twej potrzeby i stanu swego zginienia? Czy nie porusza cię nadzieja: ,,On może cię przyjąć” i zaufanie: „On jest pełen łaski, On cię przyjmie”? Takie są uczucia w sercu człowieka, który zwraca się do Pana Jezusa, Wiara w Niego, przy­nosi zbawienie, a pełne pokoju serce – dziękczynienie.Niestety, jest wiele serc opanowanych niewiarą, których spojrzenie skupia się na tym, kim oni są, co w nich jest i co ich obciąża. Są one nieszczęśliwymi ofia­rami kłamstw wroga. Nasze zbawienie i życie jest tylko i jedynie w OSOBIE Wiecznego Syna Bożego, naszego Pana Jezusa Chrystusa. Wszystko opiera się o Niego. Znika każ­da trudność. Jego OSOBA rozwiązuje każde wątpliwe pytanie. Spojrzenie wiary spo­czywa na Nim, a nie na czymś innym w nas – przed naszymi oczami nie znajduje się nic innego, jak tylko On sam. Jego dzieło, nauki i Jego Słowo. Nasze serce chciałoby uczynić podstawą naszego pokoju albo pewnością naszego zbawienia: modlitwę, skruchę, wiarę lub radość. Ale podstawa pewności naszego zbawienia i pokoju jest tylko jedna i jest nią On, Jego dzieło i Jego dane nam Słowo.Każde spojrzenie skierowane w siebie sa­mego czyni cię nieszczęśliwym, a każde spojrzenie  dookoła  ciebie  zniechęca i przynosi niepokój. Tylko nieustanne spojrzenie wiary na Pana Jezusa Chrystusa czyni cię szczęśliwym i radosnym. W każdym cza­sie – w domu, w pracy, podczas pokus, w poniżeniu – wszędzie patrz na Pana Je­zusa Chrystusa i ufaj Mu! On Jest jedynym prawdziwym Bogiem i Życiem wiecznym (1 Jana 5,20). Każde poszukiwanie pun­ktu oparcia dla twej wiary poza Nim po­chodzi z niewiary i jest poniżeniem (zdy­skredytowaniem) wystarczalności Jego OSOBY i Jego dzieła. Powątpiewanie w doskonałe raz na zawsze dokonane nieutracalne zbawienie jest deptaniem Syna Bożego i wystawianiem Go na pośmiewisko (Hebraj. 10,29).Pozwól mi jeszcze raz coś ci powiedzieć:życie wieczne nigdy nie może zostać osią­gnięte przez jakiekolwiek nasze uczynki, lecz jedynie na podstawie wiary, „darmo” jak prezent, „dar” Jego łaski. Wiara w Niego to znaczy – „przyjąć” „wierzyć” i „mieć” – Bóg to razem złączył, a „co Bóg złączył tego niech nie rozłącza czło­wiek”.„…każdy, kto w Niego wierzy, dostąpi odpuszczenia grzechów przez imię Jego” (Dz. Ap. 10,43).„…aby każdy, kto Weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny” (Jan 3,15.16).„kto w Niego wierzy nie będzie sądzony” (Jan 3,18; 5,24).„kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny” (Jan 3,16).„kto wierzy we Mnie ma żywot wieczny” (Jan 6,47).Drogi czytelniku! pozwól mi przyprowa­dzić cię do Pana Jezusa! On jest twoim lekarzem! On jest źródłem wody życia! Spójrz na Niego! Wierz Mu! Weź i miej!  I w ten sposób uzyskałeś pewność.Jeśli w tym momencie z całego serca przyjmujesz Go jako twojego jedynego Pana i Zbawiciela, to powiedz Mu to teraz! Uklęknij przed Nim i powiedz Mu głośno, że w Niego wierzysz, że On poniósł także twoje grzechy, że okupił je swoją krwią, że nie bę­dziesz patrzeć na nic innego jak tylko na Niego samego i że oddajesz Mu się całko­wicie bezradny. Nie zapomnij podzięko­wać Mu słowami płynącymi z twego ser­ca za Jego miłość, przez którą wydał sa­mego siebie za ciebie i przez którą, szukał ciebie i znalazł. Ale na tym jeszcze nie koniec! Jeśli w tej godzinie stałeś się Jego własnością i do Niego należysz. Wyznawaj to i Wyznawaj od tej chwili, że w Niego wierzysz, że On jest teraz twoim jedynym Panem i Bogiem, i że nie będziesz więcej chodził szeroką drogą ku potępięniu! Naśladuj Go, oddziel się od świata i zwiąż się z wierzącymi, których cechą jest Biblijne zgromadzanie się tylko do imienia Pana Jezusa: trwanie w nauce apostolskiej, w społeczności, łamaniu chleba i modlitwach! (Dz. Ap. 2,41.42).

Wróg będzie usiłował na wszystkie sposo­by odwieść cię od wyznawania Pana Je­zusa i naśladowania Go. On wie lepiej od ciebie, że kiedy odejdziesz od Pana utracisz swą radość i moc twego zbawie­nia. Nie pozwól aby szatan cię zatrzymał! Szukaj gorliwie w cichej modlitwie, w czytaniu Jego Słowa, w zgromadzeniu z wierzącymi stałej społeczności z Pa­nem, a wtedy znajdziesz prawdziwą ra­dość „społeczności z Ojcem i z Synem je­go, Jezusem Chrystusem” (l Jan 1,3.4).

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: