Życie za życie

Życie za życie

Wiele lat temu miało miejsce bardzo dziwne zdarzenie.

W pewnym wielkim mieście mieszkało dwóch braci. Młodszy z nich prowadził życie bardzo występne. Od rana do późnej nocy całą swą energię przeznaczał na czynienie zła. Był tak przepełniony chęcią grzeszenia że pewnym wydawało się, że nigdy nie mógł nasycić się grzechem w którym bez przerwy się tarzał.

Ze starszym bratem było inaczej. Był on człowiekiem pobożnym, uczciwym, skromnym, łagodnym i całkowicie oddanym Panu Jezusowi Chrystusowi, Którego znał osobiście i Którego miłował całym sercem wiedząc, że Jest On Jedynym Prawdziwym Bogiem i Zbawicielem. Starszy brat pracował uczciwie i sumiennie prowadząc małe przedsiębiorstwo i wiadomym było powszechnie, że był człowiekiem na którym można było polegać, i w którego postępowaniu nie można było dopatrzyć się zła.

Brat ten był bardzo zmartwiony stanem swojego młodszego brata i często go, z pełnymi łez oczami napominał. Jednakże młodszy brat nigdy nie zwracał na to najmniejszej uwagi, przeciwnie nawet, jeszcze bardziej pogrążał się w grzech zbierając sobie gniew na dzień gniewu Sprawiedliwego Boga, Który będzie sądził żywych i umarłych.

Każdego dnia powtarzała się ta sama sytuacja: młodszy brat ucztował do późnej nocy, a starszy oczekiwał jego powrotu cały czas modląc się za niego, prosił on Pana Jezusa Chrystusa aby darował łaski, i aby zechciał otworzyć oczy tego młodszego brata na Słowo Boże i na ratunek przed grzechem i piekłem jaki w tym Słowie jest opowiadany.

Pewnego razu, blisko północy, starszy brat usłyszał dobijanie się do drzwi. Otworzył natychmiast. W drzwiach stał człowiek którego cała odzież była zakrwawiona, i na którego trupio bladej twarzy widać było wielkie przerażenie.

Był to młodszy brat.

„Ratuj mnie! Schowaj mnie!”, błagał będąc cały roztrzęsiony, „Gonią mnie! Przed chwilą zamordowałem człowieka! Patrz to jego krew! Gdzie mogę się ukryć?”

Starszy brat szybko zdjął zakrwawione ubranie brata i założył na siebie, a swoje czyste nałożył na młodszego brata. Następnie prawie nieprzytomnego wepchnął do sąsiedniego ciemnego pokoju i zamknął za nim drzwi. Kilka sekund później do drzwi zapukała policja.

„Już w pierwszej chwili pomyślałem że tu powinniśmy szukać mordercy, już od dawna mieliśmy to mieszkanie na oku” – powiedział jeden z policjantów. Następnie podszedł bliżej do starszego brata i wpierw przyjrzał się dokładnie jego twarzy a następnie patrząc mu prosto w oczy zapytał: „Czy ty jesteś mordercą?”.

Nie doczekał się jednak odpowiedzi – starszy brat milczał.

„Po co w ogóle zadawać te pytania, przecież jego całe ubranie jest mokre od krwi!” odezwał się ze zniecierpliwieniem drugi policjant.

Związanego domniemanego przestępcę zaprowadzono po długiej wędrówce do więzienia, gdzie osadzili go na noc w ciemnej i wilgotnej celi. Przez cały ten czas oskarżony milczał.

Następnego dnia w czasie śledztwa na wszystkie zadawane mu pytania odpowiadał w jeden sposób: „Ja wiem, że za tę zbrodnię powinienem umrzeć i im prędzej się to stanie tym lepiej.” Dokładnie tak samo było w sądzie.  Jeden z sędziów po przyjrzeniu się zakrwawionemu ubraniu, powiedział: „Nie są nam potrzebni świadkowie, ponieważ cała ta sprawa przedstawia się jasno”. Następnie zwrócił się do podsądnego: „Czy masz obrońcę?”

„Nie, nie mam”, brzmiała odpowiedź.

„Czy chcesz powiedzieć cokolwiek na swoją obronę?” – ponownie zapytał sędzia.

„Nie chcę”, stanowczo i zdecydowanie odpowiedział starszy brat i natychmiast opuścił głowę, jakby obawiał się, że mimo jego woli, jego czysty wzrok zdradzi jego niewinność. Po krótkiej naradzie sędziowie jednogłośnie wydali i podpisali wyrok śmierci.

W przeddzień wykonania wyroku, skazany przemówił. Poprosił do siebie naczelnika więzienia, a kiedy ten wszedł do jego celi, zwrócił się do niego: „Czy mógłby mi pan przyobiecać, że wykona pan moją prośbę? Chcę aby dał mi pan kartkę papieru, kopertę, długopis i lak do zapieczętowania listu. Druga rzecz o jaką proszę, to ta, aby pan zaraz po mojej śmierci dostarczył go na adres jaki napiszę na kopercie. Zapewniam pana, że nie ma tu żadnego podstępu. Jutro moja dusza stanie przed Bogiem, a ja nie mam zamiaru kłamać w ostatniej chwili życia.” Naczelnik, spojrzawszy w twarz skazanego, nie ośmielił się nawet przez chwilę powątpiewać w szczerość jego zapewnień i dlatego nie był w stanie mu odmówić.

Naczelnik sam osobiście przyniósł wszystko co było potrzebne do napisania listu i zapewnił że uczyni według życzenia starszego brata.

Wieczorem, gdy dokonywał inspekcji cel, otrzymał gotowy list.

Starszy brat spędził całą noc w zupełnym pokoju serca. Wiedząc, że  jest u progu wieczności, wpatrzony był już w oczekującą go niebiańską rzeczywistość, a do spraw ziemskich wracał myślami tylko po to aby modlić się o pomyślność i szczęście swojego brata.

Zaraz po nastaniu poranka było po egzekucji. Godzinę później do drzwi mieszkania dwóch braci pukał posłaniec z listem w ręku. Odebrał go mężczyzna z bladą twarzą. Przez chwilę oglądał go, a potem otworzył, przeczytał i zaczął rozpaczliwie krzyczeć. Zaczął bezmyślnie biegać i rzucać się po całym mieszkaniu rozwalając wszystko co napotkał na swojej drodze. W końcu po kilkudziesięciu minutach upadł na podłodze gdzie drżał i jęczał żałośnie.

Jakie słowa doprowadziły go do takiego stanu? Co było napisane w tym liście?

List był bardzo zwięzły:

„Ja w Twoim ubraniu umieram za Ciebie, a ty w moim żyj sprawiedliwie i święcie i nie zapominaj o mnie”.

„Umieram za Ciebie” – te słowa wyrwały wreszcie młodszego brata z osłupienia wstrząsając do głębi jego duszą, która była już zastygła i zakamieniała pod wpływem grzechu i strachu przez wiele lat. Teraz jego serce przebudziło się i zaczęło gwałtowniej jeszcze bić.

„Umieram za Ciebie” … a może jeszcze nie umarł? Natychmiast gdy ta myśl dosięgła jego świadomości wstał z podłogi i wybiegł z domu aby ratować brata. Gdy przybiegł do więzienia, pierwsze swoje kroki skierował do drzwi naczelnika. Gdy ten go wysłuchał i przeczytał list, został także głęboko wstrząśnięty słowami: „umieram za Ciebie”.

Poszli razem na salę sądową do sędziów, którzy po przeczytaniu listu zaczęli o wszystko pytać winnego. Młodszy brat przyznał się do wszystkiego, do poprzedniego grzesznego życia, ostatnio popełnionego morderstwa, lęku przed karą i nikczemnego milczenia. Następnie poprosił:

„Ukarzcie mnie! Błagam was, pozwólcie umrzeć i mnie!”

Lecz ostatnia wola zmarłego: „umieram za Ciebie” była w oczach sędziów święta i nienaruszalna. Sędziowie ze szczególnym współczuciem patrzyli na tego, który był przedmiotem tak wielkiej miłości i doszli do przekonania, że nie mają żadnego prawa nawet go zatrzymywać.

Winny przestępca z listem w ręku wrócił do domu i tutaj dopiero nastąpiła jego całkowita pokuta i nawrócenie. W gorących słowach wylał przed Bogiem swój wielki ból i postanowił odmienić swoje życie.

„Wszechmocny Boże”, wołał ze łzami w oczach „Ty nie pozwoliłeś mi umrzeć za mój grzech, a inny niewinny poniósł karę zasłużoną przeze mnie. Dopomóż mi Drogi Boże, umrzeć teraz na zawsze dla grzechu, dopomóż mi godnie nosić szaty tego który umarł zamiast mnie, dopomóż mi ochronić tę szatę od jakichkolwiek plam i niech ona będzie mi zasłoną przed pokusą wszelkiego występku!”

Od tej chwili stary zatwardziały grzesznik tak się zmienił, że ludzie nie mogli go poznać. Stał się dla nich jak gdyby całkiem obcym, mimo że w rzeczywistości był pełen miłości dla nich. Na początku dawniejsi jego koledzy próbowali namówić go do powrotu do poprzedniego sposobu życia i do odwiedzania tych samych miejsc w których bywał dawniej, lecz na każdą taką próbę otrzymywali od niego jedną i tę samą odpowiedź:

„W tym ubraniu nie można, brat mój tam go nigdy nie nosił, on tam nigdy nie bywał”.

Po pewnym czasie dawniejsi jego koledzy byli zniechęceni stanowczością młodszego brata. Przestali go namawiać i pozostawili go w spokoju. Niektórzy zupełnie zerwali z nim jakiekolwiek kontakty, a pozostali dokładnie odwrotnie: przybliżyli się do niego i z zachwytem patrzyli na odzież i jej posiadacza. Z podziwem patrzyli na czyste, poświęcone całkowicie Bogu życie dawniejszego zbrodniarza, a potem sami stopniowo porzucali grzech i także oddali się pod władzę Panu Jezusowi Chrystusowi i przyjęli od Niego przebaczenie wszystkich grzechów.

Upłynęło wiele lat spędzonych na usilnej pracy, która przyniosła Panu Jezusowi dużo dobrego owocu.

Spełnione też zostało życzenie wypowiedziane swego czasu przez młodszego brata: „Pozwólcie umrzeć i mnie”. Po tym gdy skończyło się jego życie doczesne, ziemskie się z Panem Jezusem Chrystusem. Spotkał tam też u Niego swego brata.

Słowo Boże uczy nas, że: „Większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje daje za przyjaciół swoich”. Miłość starszego brata którą zajmowaliśmy się przed chwilą, jest tylko słabym odblaskiem miłości Chrystusa Jezusa, Który umarł nie za przyjaciół, ale za bezbożnych grzeszników, za Swoich nieprzejednanych wrogów takich, jakimi Ty i ja jesteśmy z natury.

Pan Jezus Chrystus Wziął na Siebie splugawioną szatę grzeszników, Przyjął postać podobną do grzesznego ciała, i stał się Podobny ludziom, okazawszy się człowiekiem. Wziął naszą szatę, a nam pozostawił w to miejsce Swoją czystą i świętą szatę doskonałej sprawiedliwości, opartej nie na naszych uczynkach, lecz na Tym który jest Sprawiedliwym i Usprawiedliwiającym tego, który wierzy w Chrystusa. W tej „nowej szacie” możemy stanąć przed Bogiem nie obawiając się tego że słuszny i sprawiedliwie nam należny gniew na nas spadnie.

Drogi przyjacielu, co Ty robisz z tą okazaną Ci miłością Chrystusową? Co robisz z Jego „szatą”? Czy je szanujesz i zachowujesz w czystości, czy też depczesz, znieważasz i brudzisz?

Mimo tego, że jesteś tak samo winny przed Bogiem jak największy nawet zbrodniarz, możesz być uratowany (zbawiony) od należnej Ci kary Piekła wiecznego. To zbawienie jest dostępne każdemu kto przyjdzie do Pana Jezusa Chrystusa. Jeśli nie skorzystasz z oferowanego Ci ratunku przed należną Ci zagładą w wiecznych płomieniach, gdzie tych którzy tam trafią czekają wieczne i nieprzerwane tortury w ogniu i siarce, bez przerwy nawet na najmniejszą chwilkę, dzień i noc, sekunda po sekundzie, na wieki wieków, wtedy byłoby Ci lepiej gdybyś się nigdy nie urodził. Przyjmij zatem dobrodziejstwa i błogosławieństwa płynące z faktu, że Pan Jezus Umarł na krzyżu Golgoty i Zmartwychwstał. Przyjmij Jego ratunek przed należną Ci karą Piekła wiecznego, gdyż w przeciwnym razie na pewno będziesz na wieki wieków dręczony w ogniu i siarce nie mając nigdy wytchnienia. Dlatego pokutuj i nawróć się do Pana Jezusa Chrystusa jak najszybciej.

Jaka błoga woń przyjemna, wzniosła się z ołtarza wzwyż

Gdy Baranek w Swej miłości, swoje ciało Dał na krzyż.

Według woli Ojca Swego, wielkie dzieło spełnił Sam.

Przez ofiarę Swoją Zgładził, nasze winy, złość i grzech.

Na pniu krzyża zawisł Jezus, Boży sąd za grzesznych nieść.

Miłość, łaskę Swą zwiastuje, by do chwały Swoich wznieść.

Świętego, Sprawiedliwego, Boga w pełni uczcił Syn.

Rzekł Mu: „Siądź po mej prawicy”, Siedzi więc na wieki z Nim.

Ojciec Dał Mu Jego chwałę, my cieszymy się już w Nim.

Bogu, Ojcu, niesiem chwałę, za cudowną radę tę.

I Jezusa uwielbiamy, za największą miłość Jego.

Chwała, cześć i dzięki Temu, Który wyniósł Cię na tron.       Pieśń nr 16

Jeśli chciałbyś otrzymać bezpłatnie drukowaną wersję tego artykułu [np. w większej ilości do rozdawania znajomym] napisz pod adres wydawcy: GPM,  46 Roxy Avenue, Chadwell Heath, Romford, Essex, RM6 4AY, England.

Aby otrzymać tylko ten tytuł, poproś o broszurki nr.: 2013, jeśli tego dokładnie nie sprecyzujesz, zostaną Ci wysłane różne tytuły.

Szukajcie Pana, póki może być znaleziony; wzywajcie Go, póki blisko jest. Niech opuści niepobożny drogę swoją, a człowiek nieprawy myśli swoje i niech się nawróci do Pana … Izajasza 55:6-7

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: