Żyję dla siebie samego, czy dla Chrystusa?

Żyję dla siebie samego, czy dla Chrystusa?            „Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli; a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony.” (2.Kor 5,14-15)             Przy czytaniu tych wierszy poruszyła mnie myśl, która jest tak łatwa, a jednak ma największe znaczenie: Dla kogo żyjemy? Umiłowani bracia i siostry, chyba nie muszę podkreślać, jak ważne jest to pytanie i jak dużo dla naszych dusz od tego zależy, abyśmy się nie uchylali od odpowiedzi na to pytanie.  Wiersz 15 szczególnie stał mi przed oczyma: „… a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją…”; są to wierzący. Wszyscy byli martwi, wierzący i równie niewierzący, wszyscy byli przed Bogiem zrujnowanymi ludźmi; śmierć Chrystusa jest dowodem na ten stan, w którym duchowo każda dusza się znajdowała. To znaczy, że wszyscy byli zgubieni, martwi wobec Boga. Nawet Syn Boży, który jest życiem wiecznym, musiał cierpieć. To, że w tym świecie Jezus nie znalazł żadnej cząstki oprócz śmierci, udowadnia, że w tym świecie nie ma życia.     Wszystko spoczywało bezpowrotnie w śmierci, a jedyne drzwi do uwolnienia się od tego stanu, zostały podarowane w tym, że On umarł. „A umarł za wszystkich.” Nie jest powiedziane: „żeby wszyscy żyli”, aczkolwiek bez wątpienia w Nim znajdowało się wystarczające życie dla wszystkich, mianowicie życie wieczne w Chrystusie. Ale w rzeczywistości nikt Go nie przyjął, nikt Go nie chciał, ani jeden. Dlatego łaska działała i darowała niektórym, nie wszystkim, Go przyjąć. Dlatego jest dodane: „… Umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją”, są to ci, którzy wierzą w Niego i poprzez to posiadają życie, „już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł”.            W naszym codziennym życiu nie pojawi się więc prawdopodobnie ani jedno pytanie, które nie naświetla jednej z dwóch rzeczy, mianowicie, czy żyjemy dla siebie samych lub dla Tego, który za nas umarł i zmartwychwstał. I czy nie muszę przyznać się do smutnej prawdy, że ciągle musimy ganić nasze serca? Jak często, nie mówiąc, że prawie zawsze, pierwszą reakcją jest, że wszystko według tego oceniamy, czy nam się podoba, czy nas zaspokaja, czy powiększa nasze poważanie. A cóż to jest innego, jeśli nie życie dla siebie samych? Jeżeli trzeba podjąć decyzję, czy to by zejść z drogi kłopotom, uniknąć jakiegoś starcia lub coś pozyskać, cokolwiek, co wymaga od nas zajęcia jakiegoś konkretnego stanowiska, czy nie jesteśmy wtedy skłonni myśleć o tym, jakie dla nas będą tego następstwa i  wtedy kierujemy sprawy w ten lub inny sposób na nasz zysk i naszą korzyść? Nie w każdym przypadku musi to być decyzja dotykająca bezpośrednio naszej osoby. Może to być zachowanie się na korzyść naszej rodziny lub naszych dzieci, czy w teraźniejszych warunkach lub w stosunku do przyszłości. Jednak nie czynimy słusznie, jeśli tak się zachowujemy. Z pewnością Bóg nie chce, byśmy zaniedbywali prawdziwe dobro tych, którzy są nam bliscy i którzy są powierzeni naszej opiece; lecz istnieje pytanie, czy ufamy samym sobie, czy Chrystusowi? Czy potrafimy ocenić, co jest najlepsze dla naszych dzieci? Czy naprawdę jesteśmy wystarczająco mądrzy, aby decydować nad dobrem, które przynosi nie tylko czasowy zysk, lecz zapewnia dobra odwieczne?             Tu pokazuje się nam bardzo prosty stan rzeczy: Posiadamy dwie natury, jedną, która chciwie chwyta się zawsze tego, co jej się podoba i powiększa poważanie w oczach innych ludzi, i inną, która poprzez łaskę Bożą jest chętna zajmować się sprawami Pańskimi i jeżeli będzie konieczne, także dla Niego cierpieć. Jednak apostoł mówi w innym miejscu, że nie to co duchowe było wpierw, lecz to co naturalne, a potem co duchowe. Dokładnie tak jest z naszymi codziennymi doświadczeniami. Myśl, która bezzwłocznie się pojawia, gdy nadchodzą doświadczenia i trudności, jest po prostu ta naturalna: Jak się z tego wydostanę? A nie: jak mogę Boga w tym uwielbić i powiększyć sławę Chrystusową? I dalej, jeżeli istnieje jakaś możliwość polepszenia mych warunków życiowych, to naszą pierwszą myślą jest to, co naturalne. Jeśli tak ma się ta sprawa, czy nie powinniśmy być czujnymi i ostrożnymi? Może nie wszyscy w ten sam sposób jesteśmy doświadczani, co jednego zadawala, może inny przyjmować z trudnością. Ale pozostaje przykry fakt, z którym się wszyscy zgadzamy: Posiadamy naturę, która miłuje siebie samego i szuka przyjemności dla siebie i dlatego jesteśmy zawsze gotowi poddać się tej naturze. Lecz zechciejmy postawić Chrystusa przed nasze oczy! Czy jesteśmy w cierpieniu, czy w radości, zechciejmy spojrzeć na Niego! A co wtedy? To, co naturalne, zniknie.  Wiedzmy, że Bóg wszystko czyni odpowiednim do Jego obecności. Uczynił nas „zdolnymi do uczestniczenia w dziedzictwie świętych w światłości”. Błogosławieństwo to nie zostanie naruszone; w tym względzie nie ma żadnych wątpliwości. Ale praktycznym pytaniem dla naszych dusz jest, czy nasze serca, które wiedzą o doskonałej dobroci naszego Boga i Ojca wobec nas, otwierają się do tej wzniosłej myśli, że On stawia teraz Chrystusa przed nami, jako Umarłego i Zmartwychwstałego, aby w obecności aniołów jak i ludzi, i w Jego własnej obecności, przedstawić wspaniałe widowisko, że istnieją ludzkie istoty, które niegdyś żyły tylko dla siebie samych, teraz jednak poprzez obraz Chrystusa zostały całkowicie podniesione ponad siebie samych.             Pozwólmy oddziaływać Bogu we wszystkich okolicznościach, przez które przechodzimy w ciągu każdego dnia! Jest to bardzo istotne dla postępowania każdego wierzącego. Istnieją również inne wielkie sprawy dla Zgromadzenia, ale one są tym większe, im więcej są oparte na Chrystusie. Nie oszukujmy samych siebie! Żadne stanowisko, które zajmujemy, nie potrafi naprawić tego, gdzie niedomagamy. Zastanówmy się, czy żyjemy dla samych siebie lub dla Tego, który za nas umarł i zmartwychwstał!                                         W.Kelly

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: