Artur W Pink: Zgubiony i znaleziony

Artur W Pink

ZGUBIONY

Jakże wielkie tłumy ludzi nie zastanawiają się, a właściwie nie mają świadomości swego nieszczęsnego zgubnego położenia. Zauważają, że nie są doskonali, a jednocześnie nie zdają sobie sprawy z tego, że są w katastrofalnie tragicznym stanie. Są szanowanymi ludźmi, przestrzegają prawa i nic „szczególnego” nie mają na sumieniu. Uważają że z pewnością nie są gorsi od innych religijnych ludzi. I mimo, iż rzadko kiedy czytają Biblię, lub chodzą na zgromadzenia chrześcijańskie aby posłuchać Słowa Bożego, oczekują że pójdą po swojej śmierci do nieba. Niektórzy z nich przyznają że są grzesznikami, ale wyobrażają sobie, że liczba ich „dobrych uczynków” przewyższa liczbę tych złych. Niektórzy z nich jako niemowlęta, zostali pokropieni wodą, jeszcze mniejsza ich liczba jako dzieci uczęszczała na lekcje Biblijne i odmawiała każdego wieczora modlitwy. Niektórzy z nich nawet chodzili regularnie na nabożeństwa, a jednak nigdy nie zdali sobie sprawy z tego że są nieprzyjaciółmi Boga i odrazą w Jego pełnych świętości oczach, a piekło jest ich sprawiedliwym przeznaczeniem. Jak ta smutna rzeczywistość może być wytłumaczona? 2 List do Koryntian, 4 rozdział uczy nas o tym.

„Jeśli tedy zakryta jest Ewangelia nasza, zakryta jest przed tymi, którzy giną. W których bóg świata tego oślepił zmysły, to jest w niewiernych.” (wiersz 3 i 4a). Zamysłem apostoła było ukazanie tutaj tego, że powodem dla którego ludzie nie przyjmują ratunku (zbawienia) przed należną im karą piekła wiecznego, mimo że słuchają Ewangelii, nie jest jej zawiłość, ale buntowniczy wpływ szatana. Ludzie nie widzą chwały i cudowności Ewangelii, nie dostrzegają jej użyteczności dla ich życia, dlatego pogardzają i odrzucają ją. Przez to, że za ich pełnym przyzwoleniem szatan rządzi w ich życiu i sercach (Efezjan 2:2). Dobrowolnie podporządkowują się jego woli i są mu posłuszni. Jego dominacja nad nimi trwa przez trzymanie ich umysłów w ciemności, zwodzenie, oszukiwanie, zaślepianie ich przez dumę, uprzedzenia i dzieła ich zepsucia. Ale winę za to ponoszą tylko i wyłącznie ludzie, bo zdecydowali aby podążać własną drogą, bez względu na koszty zagłuszają gorliwe błagania i poważne ostrzeżenia, a także lekceważą wyrzuty własnego sumienia.

Nigdzie indziej poza Pismem Świętym nie możemy się dowiedzieć o faktycznym stanie niezbawionego człowieka. W Biblii jego przypadek jest zdiagnozowany z nieomylną precyzją przez Świętego Lekarza. Jest w Piśmie wiele terminów użytych przez Ducha Świętego, które pokazują poważny i straszny stan do jakiego upadek w grzech zredukował każdego potomka Adama. A między tymi wszystkimi terminami, chyba żaden nie jest tak trafny i niesamowity jak termin: „ZGUBIONY”. Jakże złowieszcze jest jego brzmienie! Jak wiele treści jest zawarte w tym jednym słowie! Oznacza to, że z natury każdy człowiek jest w grzesznym, nędznym, nieszczęsnym stanie. Odszedł od Boga i porzucił Jego Królestwo. Świadomie i swawolnie porzucił ścieżkę powinności. Zgubiony podróżnik od czasu do wieczności, podążający drogą która prowadzi na wieczną i pewną zgubę. Stworzenie, które straciło aprobatę i przychylność Swego Stwórcy i jest obecnie w oddaleniu od Niego. Ktoś kto zaprzepaścił swoją istotę poprzez buntownicze życie i jest obecnie duchowym bankrutem i nędzarzem, żyje z dala od drogi pokoju i błogosławieństwa. Zupełnie niezdolny by odnaleźć do nich drogę.

Pismo Święte dalekie jest od opisu upadłego człowieka jako tylko częściowo zrujnowanego. Dalekie jest również od przedstawiania jego upadku jako tylko „trochę zmienionego” tak, że przez dokładne starania i wytrwałe wysiłki może przywrócić swoją pierwotną chwałę. „Odłączyli się bezbożnicy zaraz od narodzenia; pobłądzili zaraz po wyjściu z łona matki swojej, mówiąc kłamstwo”. (Psalm 58:4). I każdy grzech, który popełniają przybliża ich do wiecznych płomieni. Żyją w tym świecie „bez Boga” i dlatego są obcy dla Niego jako „nie mający nadziei”. (Efezjan 2:12). I nie ma tu żadnych wyjątków. Słowo Tego, Który nie może kłamać oznajmia: „wszyscy odstąpili, jednako się nieużytecznymi stali; niema, kto by czynił dobrze, niema nawet jednego”. (Psalm 14:4). „Ale człowiek we czci nie zostaje, podobnym będąc bydlętom, które giną”. (Psalm 49:13). „Lud ten błądzi sercem, a nie poznali dróg Moich”; (Psalm 95:10). Mój drogi przyjacielu, możesz mieć rodziców, którzy są chrześcijanami i wychowali Cię w pobożnym duchu, ale jeśli jesteś poza Chrystusem, nie ważne jak bardzo poważany przez tych którzy Cię otaczają, i nie ważne jak bardzo oddany religii – jesteś ZGUBIONY, i to tak bardzo, że jedyne co na dziś jest Ci potrzebne – to ratunek.

Istnieje dość powszechnie przyjmowane kłamstwo, które bałamuci tak wielu ludzi wyznających je. Głosi ono, że życie człowieka jest próbą. I jeśli nie będzie on wykonywał określonych czynności i jeśli nie będzie wiódł określonego rodzaju życia, będzie ostatecznie zgubiony. Idea ta w jaskrawy sposób stoi w sprzeczności z prostym nauczaniem Pisma Świętego. W 2 Liście do Koryntian w 4 rozdziale i 3 wierszu, jest mowa o „tych którzy giną”, nie o tych którzy „zginą”. Jeśli, drogi przyjacielu, jeszcze nie poddałeś się pod pełne panowanie Panu Jezusowi Chrystusowi, i jeśli jeszcze nie złożyłeś swojej ufności w Jego oczyszczającej krwi, jesteś zgubiony już teraz, w tym momencie. Grozi Ci wieczne cierpienie w piekle na które sprawiedliwie i słusznie zasłużyłeś. Jesteś podobny do człowieka biegnącego z zamkniętymi oczami na krawędzi przepaści. Pełna grozy niemożliwa do opisania jest sytuacja upadłego człowieka. Sytuacja upadłego człowieka jest tak beznadziejna jak sytuacja osoby umierającej na nieuleczalną chorobę. Zgubiona owca, lub zgubione dziecko jest żałosnym widokiem, ale czyj umysł potrafi pojąć i opisać tragedię ZGUBIONEJ DUSZY? Zgubionej teraz i na wieki, dopóki Suwerenny Bóg nie zainterweniuje i dopóki nie dokona cudu miłosierdzia, by była ocalona.

Nie tylko zgubieni teraz, ale już wtedy, gdy przyszliśmy na ten świat. Tak, zanim zaczęła się nasza egzystencja. Dlatego Pan Jezus Chrystus Powiedział: „Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, aby zbawił to, co było zginęło”. (Mateusza 18:11). Zginęło, zgubione zostało w Adamie, gdyż kiedy głowa przymierza odpadła wszyscy, których reprezentował upadli w nim i umarli duchowo. Dlatego człowiek jest zgubiony, na straconej pozycji, bo już nie jest tym, kim był na początku – w stanie prawości, społeczności ze Swoim Stwórcą, zdolny by wykonywać Jego wolę. Wszystko to zostało utracone kiedy zgrzeszył w osobie swego pierwszego rodzica. Zgubiony w sposób realny, obecnie człowiek jest tym, czym nie powinien być, a mianowicie: skalanym stworzeniem, winnym przestępcą Bożego Prawa, dzieckiem nieposłuszeństwa. Jest zgubiony z mocy prawa, pod przekleństwem przekroczonego Bożego Prawa, skazany na wieczna śmierć, „już osądzony” (Jana 3:18), „gniew Boży ciąży nad nim” (Jana 3:36). Zgubiony zasługując na to, bo jego postępki zasługują na wieczną śmierć, która jest zapłatą za grzech. Zgubiony doświadczając tego stanu, gdyż nie ma w nim mocy, ani możliwości by sobie pomóc, „nie poddaje się prawu Bożemu, bo też nie może” (Rzymian 8:7), w upadłym stworzeniu nie ma żadnej pomocy bo jest za słabe (por. Rzymian 5:6). Moralna niedoskonałość człowieka jest taka, że nie jest on w stanie dokonać jakiejkolwiek duchowej rzeczy: „Czy może murzyn odmienić skórę swoją, albo lampart pstrociny swoje? także i wy, czy będziecie mogli dobrze czynić, nauczywszy się źle czynić?” (Jeremiasza 13:23).

Jak widzimy, człowiek jest zgubiony. Jest zgubiony na każdy możliwy sposób. Poprzez przyznanie mu winy reprezentującego go przodka, a także przez odziedziczenie zepsutej natury od swoich rodziców, jak również przez swoje złe postępowanie, tak że w końcu prowadzi to do bezbożnych nawyków i w końcu „nieprawości własne pojmają bezbożnika, a w powrozach grzechu swego zaplącze się”. (Przypowieści 5:22). Jest zgubiony dla Boga, Który nie otrzymuje od takiego człowieka należnej Mu miłości, nie odbiera należnej Mu chwały, człowiek taki jest bezużyteczny dla Boga – jest tylko „drzewem” które „próżno ziemię zajmuje” (Łukasza 13:7), ponieważ Bóg nie otrzymuje służby od takiego człowieka. W taki sposób Bóg jest pozbawiony czci od tych których Stworzył.

Człowiek również zatracił samego siebie: poprawne koncepcje i postrzeganie, racjonalne pobudki, możliwość rozważania o Bogu we właściwy sposób, i o tym jak Bóg patrzy na ludzi. Człowiek stracił poczucie realności odnośnie swojego prawdziwego okropnego położenia w oczach Świętego. Człowiek jest tak zgubiony, że „znajduje upodobanie w nieprawości”. (2 Tesaloniczan 2:12). Zgubiony dla pobożności i prawdziwego szczęścia. Znajduje się poza drogą świętości, pokoju i bezpieczeństwa. Zgubiony w grzechu, braku poznania i błędzie. Beznadziejnie zgubiony, tak jak owca, która odchodzi od stada i oddala się póki nie zginie. Człowiek kompletnie nie posiada zdolności by znaleźć drogę powrotu do Boga, gdyż znajduje się w zupełnej ciemności, jest ginącym wędrowcem błąkającym się po bezdrożach pustyni.

To co czyni położenie człowieka jeszcze bardziej beznadziejnym jest to, że nie ma on żadnego pragnienia by być uratowanym. Ustanowił siebie swoim własnym mistrzem i uparcie dąży do tego, by sprawiać przyjemność wyłącznie sobie i kształtować swoje własne powodzenie. Zamiast zwrócić się do Boga, nieodrodzony, zgubiony, zasługujący tylko na gniew Boży potępieniec, wybiera raczej drogę która wiedzie jak najdalej od Niego. Oburza się na Boże uwagi i sprzeciwia się zabiegom Jego Świętego Ducha. Jeśli nawet nie uczynkami, to sercem: „mawiają Bogu: Odejdź od nas; bo dróg Twoich znać nie chcemy”. (Hioba 21:14). Woleliby raczej być straconymi niż spotkać Boga twarzą w twarz i zdać sprawę za samego siebie (Rzymian 14:12). Nienawidzą Jego Świętości i drżą przed Jego sprawiedliwością, poniżając Jego Dobroć i uwłaczając Jego zmiłowaniu. Jedyne „życie” jakie znają skupia się na rzeczach tego świata i ma swoją uciechę w zaspokajaniu pożądliwości ciała. Nikt nie pozna zupełnej zguby człowieka dopóki nie doświadczy Bożego gniewu w piekle, albo jeśli nie ujrzy Jego chwały w niebie. Wtedy będzie mógł zmierzyć niebezpieczny dystans na jaki człowiek oddalił się od Boga.

Drogi przyjacielu, jeśli jesteś bez Chrystusa, to wtedy to co przed chwilą przeczytałeś opisuje Twój pełen grozy przypadek. Jest to bezbłędna diagnoza wystawiona przez Samego Boga. Jesteś w tym momencie zgubioną duszą. To nie jest po prostu jakaś opinia, ale poważny wyrok Twojego Sędziego. On Chce, żebyś Ty mógł w ten sposób widzieć siebie samego. Nie, żeby to było warunkiem zbawienia czy Twojego przyjęcia oferty Ewangelii, bo zbawienie jest darem i skutkiem dzieła Chrystusa dla grzeszników. Ale nie wszyscy odczuwają potrzebę pójścia do lekarza, lecz tylko ci, którzy zdają sobie sprawę, że są chorzy. I dopóki cudowna łaska nie zostanie „zlana” na człowieka, nie ma takiej duszy, która mogłaby sobie zdać sprawę ze swego zgubnego położenia. Bo do tego czasu, każdy człowiek jest głuchy na Boże wołania i nie odczuwa Bożego smutku wynikającego z poznania swego grzechu. A może powiesz: „Ale, ja jestem zbawiony!” wtedy powiem Ci: „upewnij się, że masz Biblijny dowód tego w swoim życiu i w swoim sercu”.

ZNALEZIONY

„Bo przyszedł Syn Człowieczy, aby szukał i zbawił, co było zginęło”. (Łukasza 19:10). Nasze spoufalenie z tymi słowami jest w stanie ograbić je z ich głębokiego znaczenia i spowodować, że utracimy zadziwienie nad nimi. Po pierwsze, mówiąc o Tym, który szuka, mówimy o Umiłowanym Wiecznym Synu Bożym, równym Ojcu, który okazał się Synem Człowieczym. Aby spełnić to zadanie, było koniecznym, by będąc Bogiem Opuścił niebo i zszedł na ziemię. Nawet więcej: konieczne było wcielenie i przyjęcie na siebie natury nie anielskiej, lecz bycie uczynionym „na podobieństwo grzesznego ciała”. (Rzymian 8:1-3). Ale i to nie wystarczyło: Musiał przyjść tam gdzie byli ci których Poszukiwał, a to wymagało tego aby Był uczyniony grzechem, aby poddał się przekleństwu złamanego prawa, aby z tego powodu został opuszczony przez Boga. To wszystko było konieczne jeśli ktoś z potomków Adama miał być uratowany, bo w nich samych nie ma takiej zdolności, bo wszyscy bez wyjątku są nieodwracalnie i bezpowrotnie zrujnowani. Ale Wieczny Syn Boży stał się Synem Człowieczym aby przynieść nadzieję dla tych którzy są w beznadziejnym położeniu, aby dać życie umarłym i uzdrowienie nieuleczalnie chorym na grzech, by nie tylko oferować, ale rzeczywiście szukać i uratować (zbawić) tych którzy są zgubieni.

Nie mogło być żadnej możliwości niepowodzenia w związku z ta misją, bo nieskończone źródła Boże zagwarantowały jej całkowity i pełen sukces. Dlatego zostało zapowiedziane przez Boga o Panu Jezusie: „A urodzi syna, i nazwiesz imię Jego Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów ich”. (Mateusza 1:21). Nie tylko to, że On ze swojej strony będzie Chciał zbawić, ale że pomimo ludzkiej wrodzonej niechęci i wszystkich innych oporów i buntów zbawi ich. Ale zauważ kim są ci błogosławieni faworyci: nie chodzi o cały rodzaj ludzki, ale o: „Jego lud” – ci którzy są Mu dani przez Ojca przed założeniem świata (Jana 12:2, Efezjan 1:4 i wiele innych). Nie chodziło o „psy” (Mateusza 7:6), ani o „wilki” (Mateusza 10:16), ani o „kozły” (Mateusza 25:32), ani o „świnie” (Mateusza 7:6; 2 Piotra 2:22), ale tylko i wyłącznie o „owce” których Jezus Chrystus Przyszedł szukać i zbawić (Jana 10:16) i za które Oddał swoje nieskończenie cenne życie (Jana 10:11). I nie ma tu możliwości przypadku, ani żadnych niejasności, ale mowa jest o niezawodnym zapewnieniu, że On „ujrzy potomstwo … za mękę swojej duszy ujrzy światło i jego poznaniem się nasyci”. (Izajasza 53:10-11). Tak jak Pan Jezus Chrystus wyraźnie nauczał: „idzie za zgubioną aż ją odnajdzie” (Łukasza 15:4), bo skoro zgubiona owca nigdy nie szuka swego właściciela, Pasterz musi szukać swojej owcy. I On to czyni w Swej cudownej łasce z każdym wybranym Bożym. Dlatego Mówi o każdym z nich: „Dałem się znaleźć tym, którzy mnie nie szukali” (Izajasza 65:1). Z Listu do Rzymian 10 rozdziału i 20 wiersza wynika, że w swym ogólnym kontekście ten wiersz był przepowiednią Bożego zwrócenia się do pogan po odrzuceniu Bożego świadectwa o Panu Jezusie przez Żydów. Pogańskie narody ani nie szukały Boga, ani wzywały jego Imienia, ale głoszący Ewangelię zostali do nich posłani bez żadnej prośby z ich strony. Ale jak zauważył Jan Kalwin, „ich przypadek był typem uniwersalnej zasady”. I tak rzeczywiście jest, jak to Stary i Nowy Testament w obfitości przypadków ukazują. Zbawienie jakiegokolwiek grzesznika odbywa się wyłącznie dzięki cudownej i suwerennej łasce Bożej, a nie dzięki jakimś staraniom czy usiłowaniom. Bo Boże zbawienie jest nie tylko nie do kupienia, ale i nie do sprzedania.

Weźmy przykład Abrahama. Jest on „ojcem (lub ‘prototypem’) wszystkich wierzących” (Rzymian 4:11). Księga Jozuego 24 rozdział 2 i 14 wiersz objawia nam coś o warunkach w jakich Abraham żył zanim i w czasie, gdy Bóg go „znalazł”. Abraham pochodził z bałwochwalczego rodu, który służył fałszywym bogom. Kiedy Pan chciał uniżyć dumne serce Izraela, Przypomniał mu o jego niskim pochodzeniu i Nakłaniał: „Spójrzcie na skałę, z której jesteście wycięci, i na głębokość dołu, z którego jesteście wykopani. Spójrzcie na Abrahama, ojca waszego”. (Izajasza 51:1-2). Dzieje Apostolskie 7 rozdział 2 wiersz informują nas, że „Bóg Chwały ukazał się ojcu naszemu Abrahamowi, gdy był w Mezopotamii”. To był akt szczególnej przychylności, gdyż nie ukazał się innym współczesnym Abrahamowi ludziom. Jak mówi księga Izajasza 51:2 „Jego jednego powołałem, lecz pobłogosławiłem go i rozmnożyłem” i księga Jozuego 24:3 „Zabrałem ojca waszego Abrahama … i prowadziłem po całej ziemi kanaanejskiej”. I tak w tym przypadku, Bóg dał się znaleźć temu który Go nie szukał.

Weźmy przykład Jakuba. Jeśli był kiedykolwiek człowiek, który mógłby udowodnić przykładem własnej osoby, że Bóg wybrał „to co jest niskiego rodu u świata” (1 Koryntian 1:28), to byłby to właśnie on. Według ciała nie było w nim nic przyciągającego albo szczególnego. Samolubny, oszukujący, niegodny zaufania, był najbardziej nieprzyjemnym charakterem. Nie było w nim nic, co by mogło przyciągnąć miłość Bożą, a jednak pamiętnej nocy w Betelu, Bóg dał się znaleźć emu, który Go nie szukał. W oddaleniu od ojcowskiego domu, uciekający przed gniewem brata, prawdopodobnie nie myślał w ogóle o Bogu. Położył się na ziemi, by zasnąć na kamieniu służącym mu za poduszkę. I właśnie wtedy  Bóg łaski ukazał mu się i Objawił się jako Dający Bóg (1 Mojżesza 28:13) i powiedział: „Nie opuszczę cię dopóki nie uczynię ci tego co ci przyrzekłem” (wiersz 15). Bóg znalazł Jakuba wtedy gdy ten nic nie posiadał, nie zasługiwał na nic, jak tylko na gniew, Dał mu wszystko i Obiecał chronić go dokądkolwiek pójdzie.

Mojżesz (2 Mojżesza 3:1-2), Hebrajczycy w niewoli egipskiej, Samuel, Dawid są następnymi przykładami. Ale rozważmy przykład kobiety przy studni (Jana 4 rozdział), która nieprzypadkowo znalazła Pana, mimo że Go nie szukała. Pogardzana Samarytanka, cudzołożnica, unikana przez innych, przyszła nabrać wody w południe przypuszczając że okolica będzie pusta. Nie była zaznajomiona z Panem Jezusem i nie spodziewała się Go spotkać, ani nie miała myśli o nawróceniu się właśnie tego dnia. Nędzna wyjałowiona dusza! Ale Chrystus Był przy studni. Był tam pierwszy, bo On jest Alfą zbawienia i jego Omegą. Był tam czekając na nią. Znał jej palącą potrzebę i Był gotowy zadość uczynić tej potrzebie. Poszedł tam, by rozjaśnić jej mroczne zrozumienie, pokonać jej uprzedzenia, podporządkować Sobie jej zbuntowaną wolę, by wejść i zamieszkać w jej sercu. I tak się stało, a ona „pozostawiła swój dzban” i pobiegła swoją drogą uradowana świadcząc o Jego łasce.

Weźmy też, przykład Saula z Tarsu. Był to samosprawiedliwy Faryzeusz. Kiedy taki przychodził przed oblicze Pańskie, to nie po to aby szukać zmiłowania w Jego rękach, ale dziękować, że nie jest taki jak inni ludzie i chełpić się swoimi dobrymi uczynkami. Należał do stronnictwa, które zamiast przywitać wspaniałą służbę Chrystusa, oburzało się, że jest Przyjacielem grzeszników i celników. Ale gorzej, Saul był przepełniony wrogością w stosunku do Pana Jezusa Chrystusa i przewodniczył prześladowaniom i więzieniu Jego ludu. Nie tylko zgadzał się ze śmiercią Szczepana, ale też tępił zbór chrześcijan, wchodząc do domów chrześcijan, wywlekał kobiety i mężczyzn i wtrącał do więzienia. (Dzieje 8:3). Uzyskawszy jeszcze większe pełnomocnictwa od arcykapłana „dysząc jeszcze groźbą i chęcią mordu przeciwko uczniom Pańskim” został znaleziony przez Chrystusa. Tak daleki od szukania Go, sprzeciwiał się z całej siły, bo tak wynika z jego słów w Dziejach 26:14, że Duch mocował się z nim, ale zamiast „poddać” się przekonaniu, „wierzgał przeciwko ościeniowi”.

Być może, drogi przyjacielu, twierdzisz że się nawróciłeś, i że u Ciebie wyglądało to zupełnie inaczej. Być może chcesz powiedzieć: „mój przypadek był inny od opisanych wcześniej, bardziej podobny do Nikodema, Bartymeusza, czy umierającego łotra. Byłem rzeczywiście wielkim grzesznikiem, ale zdałem sobie sprawę z mojego zgubnego położenia i szczerze szukałem Pana”. Jeśli nawet tak było, to robiłeś to, co Bóg nakazał wszystkim czynić (Izajasza 55:6). Tak że nic mądrego nie kłóci się z tym co zostało przed chwilą ze Słowa Bożego pokazane. Również i w Twoim przypadku Bóg Był wcześniej i nie tylko Wybrał Cię zanim ty wybrałeś Jego (Jana 15:16) i Ukochał Cię zanim ty Go pokochałeś (1 Jana 4:19), ale Działał w twoim życiu zanim ty zwróciłeś się do Niego. Musiał Wypowiedzieć ożywcze słowo, zanim mogłeś wyjść ze swego duchowego grobu (Jana 11:43) i Otworzyć twoje niewidzące oczy, nim byłeś w stanie zobaczyć swoje zgubne położenie. Musiał Zmienić twoje serce zanim ty skłoniłeś się ku szukaniu Jego i Przyciągnąć cię (Jana 6:44) zanim przyszedłeś do Niego. Dlatego nie ma tu miejsca na chlubienie się. Nie ma niczego za co mógłbyś zebrać jakieś punkty. Cała chwała za twoje zbawienie należy się jedynie Panu Jezusowi Chrystusowi.

„Idzie za zgubioną, aż ją odnajdzie. A odnalazłszy, kładzie ją na ramiona swoje i raduje się” (Łukasza 15:4-5). Jakże rzadko zajmujemy się dzisiaj tym aspektem naszego zbawienia, czy to po stronie kazalnicy, czy to po stronie słuchających. Jesteśmy tak skoncentrowani na sobie, zajęci tym co odkupienie nam niesie, że niewiele myślimy o tym co to znaczy dla Samego Odkupiciela. Ach! Jaką wielką i świętą radość odczuwa Pan Jezus za każdym razem gdy skończy się udręka jakiejś duszy która została uratowana. Jakże uradowane jest Jego serce, gdy daje wieczne bezpieczeństwo kolejnej duszy danej Mu przez Ojca. To w oczekiwaniu na to, Przecierpiał krzyż (Hebrajczyków 12:2). Więcej: dalej w Ewangelii Łukasza 15:6 czytamy, że On dzieli Swoją radość z tymi w „domu” na górze. Każdego razu gdy jakiś wybrany Boży dostępuje zbawienia, ta sama wiadomość jest ogłaszana w niebie! „Każde objawienie łaski Zbawiciela jest klejnotem w Jego koronie. Jakie są nasze serca, że nie jesteśmy bardziej pokorni przed Nim. Panie Jezu! Pomóż nam, grzesznikom z pogan, spojrzeć wstecz, wewnątrz, do góry i w przód, by wyrazić pokorę, wdzięczność i radość serca. Spójrz do przodu moja duszo, bo niebo jest przed tobą. Jezus Stoi Gotowy, by cię przyjąć, Ojciec, by cię Objąć, a Duch, by Panować nad tobą. Chwała ukończy to co zaczęła łaska.” (W. Mason, 1785).
Przebaczenie Boże – kto go potrzebuje?

J. N. Darby

Każdy człowiek ma pewne poznanie dobra i zła; takie a takie rzeczy są dla niego dobre, a inne – złe, choć prawdopodobnie dwie osoby nie wskazałyby identycznych standardów. Ludzie ustanawiają takie standardy dobra dla siebie samych i podobnie standardy zła, z których wyłączają siebie, a zaliczają innych. Na przykład, ludzie nadużywający alkoholu nie uważają picia za coś bardzo krzywdzącego, lecz uważaliby za bardzo złe złodziejstwo. Człowiek żądny pieniędzy, który prawdopodobnie każdego dnia oszukuje lub wykrzywia “drogi handlowe” usprawiedliwia się tym, “że robię tylko to co jest konieczne i zwyczajne w biznesie, a w końcu mimo wszystko to ja nie piję, nie przeklinam i nie przysięgam tak jak inni.” Człowiek rozpustny pyszni się tym, że jest dobry i ma miękkie serce dla innych i mówi sobie: “nikomu nie robię krzywdy oprócz siebie.” Prawy, moralny i uprzejmy zadowala się tym, co sam nazywa wykonywaniem swoich obowiązków, rozgląda się wokół i rozpacza nad otwartością grzechu, który widzi; lecz nigdy nie dostrzega jak wiele złych myśli, grzesznych pragnień, nieznanych innym, chowa w sobie, w swym własnym sercu: a Bóg osądza serca, pomimo że człowiek patrzy tylko na zewnętrzny wygląd.

Tak więc każdy, raduje się z tego, że nie robi pewnych złych rzeczy, porównując siebie z innymi, grzeszącymi tak jak, uważa, sam nie powinien.

To wszystko wykazuje, że człowiek nie osądza siebie samego na podstawie stałych standardów dobra i zła, lecz bierze to, co jemu samemu pasuje i potępia innych. Lecz JEST standard, do którego wszyscy będą przyrównani i zgodnie z którym będą osądzeni – standard sprawiedliwości, z którym wszyscy minęli się i dlatego będą osądzeni na wieczne potępienie; a nie jest to nic mniejszego niż sprawiedliwość Boża.

Gdy człowiek zaczyna odkrywać, że nie powinien osądzać siebie na podstawie porównywania z innymi, lecz w porównaniu siebie z Bogiem, wtedy jego sumienie jest zrujnowane; nie będzie próbował usprawiedliwiać się usiłując znaleźć kogoś gorszego od siebie, lecz będzie zaniepokojony tym, czy to jest możliwe aby Bóg, przed Którym, o czym to sam wie, jest potępiony, może mu przebaczyć. W ósmym rozdziale Ewangelii Jana wspomniane jest o tym, że faryzeusze i uczeni w Piśmie, którzy byli bardzo moralni i religijni, byli bardzo oburzeni i zszokowani, gdy znaleźni złą kobietę przyłapaną na jawnym grzechu. Sprawiedliwość i zakon Mojżesza uczył ich, że należy z niej zrobić przykład dla innych – nie może taki grzesznik żyć. Znakomicie ucisza i zadowala złe i zepsute serce ludzkie, gdy może tylko znaleźć kogoś gorszego od siebie: myśli wtedy, że cudzy, „większy” grzech usprawiedliwia jego; i podczas gdy on oskarża i gwałtownie obwinia innego, zapomina o swoim własnym grzechu. Tak więc raduje się niegodziwością.

Lecz to jeszcze nie wszystko, ponieważ w ten sposób człowiek nie tylko wywyższa i gloryfikuje upadek i zepsucie innych, lecz nie jest w stanie zobaczyć, ani pomyśleć o tym, że Bóg okazuje łaskę. Łaska – oznacza pełne i darmowe przebaczenie każdego grzechu, każdego zła, bez wymagania ze strony Boga czegokolwiek od tego któremu przebacza – ta zasada jest tak przeciwna wszelkiemu ludzkiemu myśleniu, i jest to droga tak przewyższająca ludzkie, że nie podoba się człowiekowi i w swym własnym sercu nazywa to niesprawiedliwością.

Sam nie działa w ten sposób i nie podoba mu się sposób w jaki robi to Bóg. Jest bardzo uniżające przyznać się, że, jeśli chodzi o zbawienie, jest się całkowicie zależnym od łaski; przyznać, że nic nie zrobiłeś, ani nie możesz zrobić w przyszłości, co mogło spowodować, że podlegamy tej łasce. Faryzeusze i uczeni w Piśmie nie rozumieli tego i nie chcieli się przyznać do tego, że oni sami są grzesznikami, chcieli wprawić Jezusa w zakłopotanie i gdyby uniewinnił kobietę, mogli by powiedzieć, że postąpił niesprawiedliwie; a gdyby ją potępił, wtedy nie byłby miłosierny. “Takie należy kamienować, a ty co mówisz?” pytali.

Prawdziwie, wyrok był sprawiedliwy, dowód winy kobiety nie pozostawiał żadnych wątpliwości, lecz kto miał wykonać prawo? Człowiek łatwo potępia, lecz kto ma prawo wykonać wyrok? “Kto z was jest bez grzechu, … niech pierwszy rzuci na nią kamieniem.” Któż mógł powiedzieć “bez grzechu”? a jeśli żaden z nich nie mógł powiedzieć “jestem bez grzechu”, to wszyscy podlegali temu samemu wyrokowi co owa kobieta, to jest: wieczna śmierć jest zapłatą za grzech.

Oto więc mamy dziwną sytuację, oskarżona i oskarżyciele są na równi przestępcami. Teraz już nie “takie należy kamienować” lecz wszyscy powinni być ukamienowani. Od najstarszych do najmłodszych, wszyscy są więźniami grzechu.

Czy myślałeś kiedyś o tym – o tym, że Ty i cały świat jest winny przed Bogiem? Nie ma znaczenia jaka jest, w ludzkich rozliczeniach, waga Twego grzechu; lecz czy możesz powiedzieć, że jesteś bez grzechu przed Bogiem? Jeśli nie, to wyrokiem za to jest wieczna śmierć. “Dusza, która grzeszy umrze.” W tym smutnym stanie, co możesz uczynić? Możesz zrobić to samo co faryzeusze i uczeni w Piśmie, gdy zostali przekonani o swojej winie – opuścili obecność Tego, który może ogłosić przebaczenie.

Adam zrobił w ogrodzie to samo już wcześniej: gdy poczuł się winnym, odszedł i ukrył się przed Bogiem; odwrócił się od swego Jedynego Przyjaciela właśnie wtedy gdy potrzebował Jego pomocy najbardziej, i tak jest dotąd. Człowiek ciągle boi się Tego, Który Gotów jest Przebaczyć. Możesz przekonać siebie samego, że nie jesteś taki zły; możesz znaleźć innych gorszych od siebie: lecz czyż nie jesteś mimo wszystko grzesznikiem? Co Bóg myśli o Tobie? Czyż nawet Twoje własne sumienie nie mówi ci: “nie jestem tak całkiem bez grzechu.” Jeśli tak, to wyrokiem jest śmierć. Jeśli tylko usłyszelibyśmy, że Bóg jest Sprawiedliwy, to nie byłoby dla nas nadziei. Lecz On jest “sprawiedliwym Bogiem i Zbawicielem.” On potępił, i On ma też moc to potępienie wykonać, a jedynym pytaniem jakie pozostaje jest: “czy może wybaczyć.”

“I pozostał sam Jezus i ta kobieta.” Stała przed Tym, Który mógł powiedzieć, “jestem bez grzechu” i mógł rzucić kamieniem.

Stała przed Tym, do Którego jako Pana należała, a jaki miał być Jego wyrok? Prawo już ją potępiło; czy On wykona go? Jakże wielkie napięcie musiało w niej panować w tej chwili! Jak nic nie znaczyło w jej mniemaniu całe otoczenie! Była sama z Tym, Który miał moc życia i śmierci. Wszystko zależało od Jego słowa. Co on może powiedzieć? Ludzie nie odważyli się rzucić kamieniem, cóż teraz powie Bóg? “I Ja cię nie potępiam, idź i nie grzesz więcej.”

Ciągle jest taka Boża odpowiedź dla zrujnowanego grzesznika, ogłoszona przez Samego Sprawiedliwego Sędziego. Lecz jest to wyłącznie dla zrujnowanego grzesznika, stojącego w świadomym przekonaniu o swym grzechu przed Sędzią. „Sprawiedliwi” faryzeusze nie słyszeli tego. Zostali rzeczywiście przekonani o grzechu, lecz nie chcieli ich wyznać; nie chcieli poddać się pod ten sam osąd co zła kobieta, która otrzymała błogosławione słowa pokoju. Ciągle jest tak samo, jeśli pragniesz otrzymać Boże, pełne i darmowe wybaczenie, to po pierwsze musisz stanąć jako winny grzesznik, musisz być sam z Jezusem, świadomy samopotępienia, nie mając nikogo innego z kim mógłbyś się porównać, ani nikogo innego komu mógłbyś zaufać. Nie robiąc poprawek do prawa, ani nie starając się najpierw, zanim staniesz przed Nim, być lepszym, lecz przywiedzionym do Niego przez swój własny grzech, stojąc w miejscu samego potępienia i przed samą Osobą, która ma moc potępić. Musisz sprawić, aby przekonanie o winie było przyczyną bycia wyłącznie z Nim.

A Pan dał jej przebaczenie bezwarunkowe. Nie powiedział do niej: “Przebaczę ci, jeśli nie będziesz już więcej grzeszyć.” Nie, On przebacza jej całkowicie i zupełnie najpierw i Wie, że to uzdolni ją do unikania grzechu w przyszłości. Jeśli pragniesz mieć moc nad Twoimi grzechami, musisz najpierw wiedzieć, że wszystkie zostały Ci przez Boga wybaczone przez Chrystusa. Lecz jeśli zechcesz opanować swoje zło zanim poznasz Boże przebaczenie, musisz zostać usprawiedliwiony ze wszystkiego zanim będziesz oczyszczony przed Bogiem. Niektórzy rzeczywiście wierzący w Jezusa nie widzą tego i usiłują szukać pokoju w „świętym życiu”, lub „owocach Ducha”, zamiast najpierw przyznać się do tego, że są zrujnowanymi grzesznikami, którym darmo wybaczono i wtedy pozwolić na to, aby to poznanie przebaczenia kierowało ich życiem i zachowaniem i aby zapanowała miłość Boża, którą to poznanie musi stworzyć. Zacznij od “i ja ich nie potępiam.” Niech Twój pokój wypłynie z wiary w krew Jego krzyża, przez który On uczynił pokój. Boże poznanie i ocena Twego grzechu jest znacznie głębsza niż Twoja, lecz On zapewnił nam krew Swego Syna. On Mówi, że krew oczyszcza z wszystkich grzechów. Im więcej dostrzegam i znam swój grzech, tym bardziej doceniam wartość krwi przez którą jest ten grzech usuwany: tym gorliwiej będę się starał nie zasmucać Tego, który przez swą miłość, Udostępnił nam tą wspaniałą ofiarę. Tak więc, im bardziej znam swój grzech tym bardziej będę bezpieczny w pokoju; ponieważ wtedy większa będzie dla mnie wartość krwi, przez którą ten pokój został osiągnięty.

Obyś poznał pokój i radość płynącą z przebaczenia wszystkich Twoich grzechów przez wiarę w krew Jezusa i wynikające stąd zwycięstwo nad mocą tego grzechu przez który byłeś zniewolony

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: