Ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdzie rcy Królestwa Bożego nie odziedziczą

Ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą.
1. List do Koryntian 6,10

Nad głowami sporej grupy ludzi ktoś wołał: "Nie otrzymacie odpowiedzi na swoje modlitwy. To tylko wasze złudzenie. Trochę więcej rozsądku! Ze śmiercią wszystko się kończy!" Mówca stał na cokole pomnika w jednym z dużych miast w Europie Zachodniej. Był elokwentny i potrafił przekonywająco przemawiać do ludzi. Wielu przystawało, by go posłuchać. Dowodził, że Bóg nie istnieje, a wszelka modlitwa jest daremna i bezskuteczna.
Swoje przemówienie zakończył oświadczeniem, że jest gotów dyskutować z każdym na ten temat.
Wkrótce znalazł się ktoś, kto przepchnął się przez tłum i powiedział: "Przyjmuję to wyzwanie". Stanął przed pomnikiem, naprzeciw oczekującego tłumu. Był wysokim, dobrze ubranym mężczyzną. Ale nie był mówcą, nie posiadał takiej pewności siebie jak jego przeciwnik. Przez chwilę spoglądał na twarze słuchaczy, którzy oczekiwali rozpoczęcia dyskusji. Rumieńce wystąpiły na jego twarz, a na czole pojawiły się krople potu. "Moi przyjaciele" – zaczął – "nie przywykłem do publicznych wystąpień. Nie przyszedłem tu też po to, by zabierać głos, ale kiedy ten człowiek zaprzeczał skuteczności modlitwy i wzywał, aby dowieść mu czegoś przeciwnego, poczułem się zobowiązany, by wystąpić".
Słuchacze zaczęli bić brawo za ten prosty i szczery wstęp. "Widzicie przed sobą człowieka, który należał do największych nędzników w tym mieście. Byłem pijakiem, hazardzistą, biłem żonę, byłem wykolejeńcem. Rodzinę ogarniał lęk, kiedy słyszała moje kroki. A jednak, chociaż byłem zły i bez wartości, moja żona od lat modliła się, by Bóg uratował moje życie".

A takimi niektórzy z was byli: aleście obmyci, uświęceni i usprawiedliwieni w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu Boga naszego. 1. List do Koryntian 6,11

Pewnego wieczoru niespodziewanie wróciłem do domu, wcześniej niż zwykle, i to przypadkowo, trzeźwy. Kiedy otworzyłem drzwi, słyszałem, jak żona w sąsiednim pokoju układa córeczkę do snu. Zachowałem się cicho, aby słuchać. Moje dziecko modliło się za mnie: "Kochany Panie Jezu, ratuj mojego tatę, ratuj mojego kochanego tatusia!" W czasie tej prostej dziecięcej modlitwy słyszałem, jak żona mówiła, szlochając: "Panie Jezu, odpowiedz na modlitwę mojego dziecka!"
Obydwie nie wiedziały, że się im przysłuchuję. Bezgłośnie wyszedłem z domu. To, co usłyszałem, zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Modlitwa mojej małej córeczki ciągle brzmiała w moich uszach: "Kochany Panie Jezu, ratuj mojego kochanego tatusia!".
Czy moje dziecko odczuło kiedykolwiek moją miłość? Nie wiem, czy kiedykolwiek do tamtej pory je przytuliłem, ucałowałem. Moje oczy napełniły się łzami, gardło zacisnęło się i głośno zawołałem: "Boże, pomóż mi, Panie, odpowiedz na modlitwę mojego dziecka!" I On to uczynił. Stałem się nowym człowiekiem. Przeszłość moja została wymazana przez krew Chrystusa. Dzisiaj zajmuję właściwe stanowisko i miejsce w moim domu. Czy nie uważacie, że byłoby tchórzostwem, gdybym teraz milczał? Czyż mogę nie wierzyć, że istnieje Bóg, który nie tylko słyszy modlitwy, ale również je wysłuchuje?"
Poprzedni mówca nie miał już nic do powiedzenia. Ludzie, niektórzy wzruszeni do łez, rozeszli się po cichu.
Kto odczuwał kajdany grzechu, ten ceni wolność, którą Chrystus mu podarował!

(C) Copyright "Dobry Zasiew" 2011

Kochany Panie Jezu, ratuj mojego kochanego tatusia

Zapraszamy na witrynę http://chrzescijanin.strefa.pl/

Kochany Panie Jezu, ratuj mojego kochanego tatusia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: